• Wpisów:27
  • Średnio co: 75 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 14:50
  • Licznik odwiedzin:7 148 / 2110 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Dopiero poznaje twój świat "

Obudziłam się naprawdę wcześnie , starałam się jeszcze chwilę zdrzemnąć ,ale nie potrafiłam. Wzięłam książkę ,która leżała na stoliku nocnym. Po dwóch rozdziałach postanowiłam ,że trzeba już wstać . Dobrałam sobie do stroju dodatki i poszłam z gotowym zestawem(http://www.polyvore.com/next_day_will_wake_up/set?id=86982998http://www.polyvore.com/my_love_rise_when_see/set?id=86986213) do łazienki. Po szybkim prysznicu ułożyłam włosy w koka i zrobiłam sobie lekki makijaż , nawet udało mi się zrobić kreski eyelinerem. Dzień zapowiadał się ciepły i pogodny . To dobrze dziś po szkole miałam spotkać się z Kevinem. Zrobiłam sobie kanapki i nalałam do szklanki schłodzonego soku z pomarańczy. Mojej siostry nie było , to było dosyć dziwne ,gdyż o tej porze coś przeważnie pisała na laptopie. Gdy podeszłam do lodówki by nalać sobie kolejną porcje napoju zauważyłam ,że na drzwiczkach lodówki jest przyczepiona kartka. Dziwne ,że jej na początku nie zauważyłam. " Georgia , musiałam dziś wyjść wcześniej i nie wrócę wcześnie . W lodówce masz obiad " . Jak sądzę dziś będzie z Ianem . Odłożyłam szklankę i talerz do zmywarki , wzięłam torbę i poszłam do szkoły. Słuchałam przez słuchawki Dreyka w duecie z Rihanną- Take care i przyglądałam się wystawom sklepowym oraz ludziom. Zapowiadał się cudowny letni dzień , oprócz dwóch osób nic go nie mogło mi go zepsuć. Doszłam do szkoły jakiś kwadrans przed dzwonkiem. Podeszłam do szafki i wzięłam podręcznik od fizyki by przypomnieć sobie wzory. Nauczycielka od fizyki lubiła sprawdzać czy uczniowie mają wykute na blachę wzory. Nagle ktoś stanął przede mną.
- Ty chyba nie potrafisz żyć bez książek kujonie.
Spojrzałam w górę i ujrzałam Joego.
- Nie zamierzam kiblować - odpowiedziałam chowając książkę do plecaka .
- Słyszałem ,że idziesz na moją imprezę.- powiedział opierając się o ścianę.
- Nic ci do tego , a po za tym będę z Kevinem.
- Tak myślałem , ale wierz ,że on jedynie chce cię zaliczyć. Tylko udaje ,że jest od mnie lepszy . Niby czemu tak szybko się tobą zainteresował, co ? - rzekł zbliżając się do mnie.
Szybko zareagowałam na to odpychając go od siebie.
- Nie wierzę ci ! - krzyknęłam .
- Dłużej go od ciebie znam i nie raz widziałem jego w akcji . Jak myślałaś kto mnie nauczył taktyk podrywu naiwnych dziewczyn , takich jak ty czy twoja przyjaciółka?
Nie wytrzymałam uderzyłam go prosto w twarz. Joe był nie co zdekoncentrowany tym co się stało.
- Nie wierzę ci ! Zejdź mi z oczu nie chcę cię widzieć ! - krzyknęłam gniewnie.
Czułam na sobie wiele zdziwionych spojrzeń ,ale tylko jedno jedyne rozzłoszczone spojrzenie Beth. Wzięłam torbę i szybko pobiegłam w stronę damskiej toalety. Makijaż ,który dziś rano wyglądał normalnie ,teraz był całkowicie rozmazany. Wyciągnęłam chusteczki i zwilżyłam , by delikatnie zmyć make-up. Czy Joe może mówić prawdę ? Czy faktycznie Kevin nie jest tym za kogo się podaje ? Zrobiłam korekty w makijażu i szybko ruszyłam do sali fizycznej. Weszłam jakieś pięć minut po dzwonu . Nauczycielka spojrzała na mnie spod swoich kanciastych okularów.
- Hamtons , co cię takiego ważnego zatrzymało ,że się spóźniłaś ? - warknęła pani Bloober
- Przepraszam , byłam w toalecie , no wie pani ... - starałam się wywinąć jakoś z tej sytuacji .
Fizyczka przyjrzała mi się uważnie i szybko odwróciła się twarzą do tablicy. Odetchnęłam z ulgą . Nie mogłam skupić się na wzorach i paplaninie pani Bloober ,gdyż po głowie wciąż chodziły mi słowa Joego. Czy to możliwe ,że może być w nich ziarno prawdy ?
- Hamtons ! Co się stanie jeśli na szalce umieścimy jeszcze jeden ciężarek ? - wyrwała mnie z mojego rozmyślania fizyczka - Nie uważałaś . A ja sądziłam ,że ty jesteś tą jedną z nielicznych rozgarniętych w tej klasie - powiedziała rozglądając się po klasie.
- Jeszcze raz panią przepraszam , to już więcej się nie powtórzy - mówiłam niczym małe niewinne dziecko .
Fizyczka znów zaczęła swój monolog . Nagle mój telefon za wibrował . Wiadomość od Kevina , jak dobrze chociaż na chwilę mogę się oderwać od tej lekcji. " Słoneczko wpadnę po ciebie " . Szybko mu odpisałam " Oki , możemy zjeść coś u mnie " .Reszta lekcji to była jedynie wielka udręka. Przestałam się zadręczać słowami Joego . Na ostatniej lekcji , a był to wf , ledwo udało mi się uciec od ostrzałów Beth. Na moje nieszczęście graliśmy w zbijaka ,a ja byłam głównym celem Beth. Wychodząc z murów szkoły cieszyłam się jak dziecko ,że to już koniec . Kevin czekał na mnie przed szkołą , gdy mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Przytulił mnie tak mocno ,że przez chwilę nie mogłam oddychać za to mogłam wyczuć jego słodki zapach. Kevin wziął mnie na krótką przejażdżkę rowerem ,a potem pojechaliśmy do mojego domu. Już od dawna przestałam to nazywać mieszkaniem Sue , teraz to było jedyne miejsce gdzie czułam ,że jakaś cząstka naszej rodziny przetrwała.
- No więc co szef kuchni ma nam do zaoferowania - powiedziałam siadając na wysokim stołku.
- Szef kuchni sam pracować nie będzie , bo jaka to frajda samemu wszystko robić- odpowiedział uśmiechając się nonszalancko- Gdzie masz fartuchy ?-
- w drugiej szufladzie od dołu -
Kevin sięgnął po dwa fartuchy . Jeden dla niego i dla mnie.
- Więc co to będzie ?-
- Za niedługo się dowiesz ,ale mam małą prośbę . Musisz zakryć oczy ,gdyż to musi być niespodzianka- odparł figlarnie
- To jak mam ci pomagać ? - odrzekłam nieco zaskoczona jego prośbą.
- Wszystko w swoim czasie , nie musisz się niczego obawiać- mówił starając się mnie uspokoić.
- No dobra ,wygrałeś - powiedziałam idąc po szalik.
Kevin zawiązał mocno szalik tak by nie zsunął się. Nie widziałam nic ,zupełna ciemność. Słyszałam jak wyciągając produkty oraz narzędzia do tego potrzebne .
- Mam zawiązane oczy i co dalej- powiedziałam nieco zniecierpliwionym głosem.
- To niespodzianka musisz nie co poczekać- odpowiedział spokojnie .
Kevin krzątaninę po kuchni najprawdopodobniej szukając czegoś , lecz w końcu znalazł.
- Okay mam wszystko co jest mi potrzebne włącznie z tobą -
- To jakie jest moje zadanie ?- tak bardzo mnie ciekawiło co planuje zrobić. Usłyszałam jak wlewa do jakiegoś naczynia jakiś napój ,najprawdopodobniej mleko . Kilka minut później w powietrzu można było wyczuć zapach wanilii. Nagle poczułam na swoim ramieniu dłoń Kevina.
- Przed tobą jest miska z ciastem ,koło twojej prawej ręki leży trzepaczka ,weź ją - chwyciłam przyrząd i nie co starałam się mieszać maź. Nigdy niczego nie piekłam , w sumie to nie jestem najlepszą kucharką. Nagle za mną staną Kevin , przybliżył się do mnie tak ,że czułam jego oddech przy moim uchu. Złapał mnie za nadgarstki i pokierował ,a przez mnie przeszedł dreszcz.K Nagle puścił mnie i odsunął się tak ,że już nie czułam jego cudownego ciepła.
- Musisz skupić się na cieście , mną kiedy indziej - odparł i prawdopodobnie się uśmiechnął.
Mieszałam masę na ciasto ,gdy usłyszałam dźwięk łamania tabliczek czekolady. Kevin wziął od mnie miskę i trzepaczkę. Po kilkunastu minutach wyczułam zapach czekolady deserowej.
- Spróbuj - rzekł wkładając mi do buzi łyżeczkę z czekoladą. Nie była to zwykła czekolada mleczna , Kevin dodał do niej aromat wanilii .
- Mmm... pyszna -
Kevin znów zaczął się krzątać po kuchni. Może po 15minutach lub nieco dłużej staną za mną . Splótł moje dłonie ze swoimi tak jakbyśmy stanowili jedność. Przez moje ciało przeszła fala gorąca i poczułam ,że na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
- Będziemy teraz nakładać ciasto do foremek rób to co ja -
- Dobrze ,ale mogę to robić bez zawiązany - odparłam
- Ale przyznaj ,że jednak wolisz mieć zawiązane oczy - Wiedział co mówił , czułam jego ciepło ,zapach ,bicie serca. Jego oddech drażnił moje ucho ,a gdybym to widziała nie musiałby mi pomagać .
Delikatnie i powoli nakładaliśmy ciasto do foremek. Gdy już wszystkie były wypełnione Kevin puścił moje dłonie i odszedł. Nagle zrobiło mi się zimno i czułam ,że czegoś mi brakuje . Słyszałam jak nastawia piekarni.
- Dobra , pokarz mi swoje oczy ,bo się za nimi stęskniłem - powiedział ściągając mi szalik.
Zamrugałam kilka razy .
- A tak właściwie to co my ... ty ... upichciłeś -
- Jak już coś to my , upiekliśmy babeczki czekoladowo waniliowe- odparł siadając koło mnie.
- Kevin ? - musiałam się jego o to zapytać i możliwe ,że jeszcze o kilka innych rzeczy ,ale bałam się jego odpowiedzi.
-Hmmm...-
- Joe ... dziś rano .... powiedział coś -dukałam, ciężko mi było o tym mówić
- Co ci powiedział - na dźwięk imienia swojego brata od razu zmarszczył brwi.
- Wiem ,że to nie dorzeczne ,ale muszę się ciebie o to spytać czy to ty ... byłeś coś w rodzaju nauczycielem ....-
-Nie , nigdy ,gdyby tak było to by już od dawna potrafiłby napisać wierz godny Shekspara - odparł przytulając mnie.
- A ty potrafisz ? - zapytałam zaciekawiona
- Nie ,ale za to potrafię grać na gitarze i pianinie - odparł śmiejąc się
- Oraz gotować - dodałam
- A właśnie nasze babeczki-powiedział uwalniając mnie ze swojego uścisku.
Wyjął babeczki z piekarnika i postawił na blacie. Nad nimi unosił się zapach waniliowo-czekoladowy.
-Nie ruszaj muszą wystygnąć-
- Będę cierpliwie czekała -
Poszliśmy oboje do salonu i położyliśmy się na sofie. Leżeliśmy na łyżeczki , Kevin położył swoją rękę na mojej tali , tak jakby się bał ,że spadnę z kanapy. Oglądaliśmy końcówkę jakiegoś filmu . Był to science-fiction , opowiadał o bitwie na morzu między ludźmi a obcymi. Po obejrzeniu kilku reklam wstał by sprawdzić stan babeczek. Do salonu wrócił z talerzem pełnym wypieków oraz dwoma szklankami i kartonem mleka. Postawił na stoliku talerz ze smakołykami i nalał do obu szklanek mleka. Zajadaliśmy się babeczkami i jednocześnie oglądaliśmy Kac Vegas. Po jakimś czasie moje powieki zrobiły się bardzo ciężkie. Nie wiedziałam co działo się później ,gdyż zasnęłam w głęboki sen. Obudziłam się w salonie w silnym objęciu Kevina. Obróciłam się tak by być twarzą w twarz z chłopakiem. Pocałowałam go w czoło , na co on nie co pokręcił nosem i powoli się wybudzał. Otworzył zaspane oczy, rozejrzał się i posłał mi uśmiech.
- Która godzina ? - zapytał zaspanym głosem.
- Nie mam zielonego pojęcia , wypuść mnie to sprawdzę na zegarku-
Kevin wypuścił mnie ze swojego uścisku , wstałam z sofy i lekko chwiejnym krokiem poszłam do kuchni ,gdzie wisiał zegar. Dochodziła godzina 6 :30. Nagle do pokoju weszła nie co potargana Sue. Miała na sobie puszysty turkusowy szlafrok.
- O ! Wstałaś , nie miała serca was budzić tak razem słodko spaliście ... on śpi ? - mówiła nalewając sobie kawy do filiżanki.
- Przed chwilą się obudził , a ty czemu jesteś taka potargana ? - zapytałam wyciągając szklanki i sok pomarańczowy. Nagle w kuchni znalazły się jeszcze dwie osoby. Do Suzanny podszedł Ian i cmoknął ją w policzek. Więc już znam odpowiedzieć na moje pytanie. Kevin usiadł koło mnie , przez dłużą chwilę panowała nie zręczna cisza.
- My może zostawimy was sam na sam - powiedziałam chwytając Kevina za nadgarstek.
- Georgia ?Już troszkę za późno byście szli do szkoły więc zostańcie w domu albo pójdźcie gdzieś na miasto - powiedziała Sue.
- Ale...-
- Rok szkolny już praktycznie się kończy ,a ja wam to usprawiedliwię , idźcie się sobą nacieszyć ,tylko nie przesadźcie.
Spojrzałam na Kevina , po jego minie widać by ,że ten pomysł mu się bardzo spodobał. Kiwnęłam głową na znak ,że się zgadzam.
- To my może pójdziemy na górę - powiedziałam ciągnąć chłopaka w stronę schodów.
Kevin poszedł się odświeżyć , a ja dobierałam sobie ciuch. W końcu udało mi się wykombinować całkiem ciekawy zestaw(). Położyłam ubrania na łóżku ,kiedy do pokoju wparował Kevin. Troszkę trudno było mi się skupić na dobraniu akcesoria ,gdyż Kave szwendał się po moim pokoju bez koszulki. Po jego doskonale zbudowanej klatce widać było ,że ćwiczy. Na na jego ciele nie było żadnych blizn ,ale za to kilka nie dużych pieprzyków. W końcu udało mi się całość z kompletować więc wzięłam ubrania i poszłam się odświeżyć . Poranna toaleta zajęła mi jakieś około 20 minut . Gdy weszłam do pokoju Kevin leżał na moim łóżku i przyglądał się zdjęciom ,które zrobiłam podczas przemeblowywania mojego pokoju.
- Musimy zrobić sobie jeszcze kilka takich - powiedział obejmując mnie w tali i mocno do siebie przyciskając
- To można zrobić nawet dzisiaj -
Wypuścił mnie ze swojego uścisku , a ja sięgnęłam po mój aparat fotograficzny. Zrobiliśmy sobie kilka śmiesznych zdjęć i utrwaliłam nasze pocałunki oraz objęcia.
- Może zdjęć już wystarczy - powiedziałam leżąc na podłodze , a głowę opierając o jego klatkę piersiową.
- Chyba masz racje , może chodźmy na baseny -
- No nie wiem nie najlepiej pływam i dziwnie się czuję w stroju kąpielowym -
- Georgia masz mnie przy sobie , a w bikini sądzę ,że wyglądasz na pewno zjawiskowo tak jak na co dzień - starał się mnie przekonać swoim uwodzicielskim głosem
- No .... - ciągnęłam .
Stanęłam przed lustrem by nieco poprawić się , Kevin zaś stanął za mną , położył swoje dłonie na mojej tali i zaczął delikatnienie całować moje ramie .
- Tak .... ślicznie.... cię.... proszę...- mówił składając pocałunki już na mojej szyi.
Odchyliłam głowę by miał lepszy dostęp.
- Proszę ... cię ... Georgia - ciężko dyszał , a mnie ogarnęła fala ciepła . Musiałam się zgodzić ,bo ta scena mogła zajść za daleko, a może jednak chciałam by to potoczyło się dalej. Nagle w mojej głowie pojawiła się nie przyjemna myśl ,a co jeśli Joe jednak ma racje ! Kevin w tej chwili miał mnie w garści ! A co jeśli on tylko po to by zrobić to ze mną...
- No dobrze pójdźmy - rzuciłam kończąc to całe szaleństwo.
Kevin od razu zakończył mnie całować .
- No to się szykujemy - powiedział niczym szczęśliwe dziecko.
Zapakowałam wszystkie nam potrzebne rzeczy. Miałam na sobie lekką sukienkę ,a pod nią strój kąpielowy w stylu pin up. Kevin zaś uznał ,że kupi sobie kąpielówki na basenach. Dzień był dziś słoneczny , staraliśmy się chować w cieniu ,lecz to było nie wykonalne zadanie. Znalazłam idealne miejsce ,gdzie mogliśmy nie co nacieszyć się sobą i jednocześnie wodą. Kevin poszedł się przebrać ,a ja ściągnęłam moją sukienkę. Czułam ,że wszyscy patrzą na moje niezgrabne ciało. Rozłożyłam koc i położyłam się na brzuchu. Słońce przyjemnie ogrzewało moje blade ciało. Nagle koło mojego boku znalazł się Kevin.
- Choć popływać - marudził niczym przedszkolak
- Kevin nie najlepiej pływam i chciałabym chwile poleżeć na słońcu -
- Jak już masz się opalać to tylko z kremem z filtrem , pomogę ci - powiedział wyciągając z torby tubkę z kremem.
- Okay-
Zaczął wsmarowywać krem w moje barki potem poszedł niżej , posmarował mi uda i łydki ,a na koniec lekko klepnął w lewy pośladek. Był to naprawdę niesamowity masaż dla mojego ciała i po jego dotyku mogłam wyczuć ,że i jemu się to podoba.
- No dobrz ,teraz możesz spokojnie się opalać bez obawy przed spieczeniem - powiedział radosnym głosem , wstając z koca. Założyłam słuchawki i wsłuchiwałam się w delikatny głos Iamny w piosnce "You will never know". Zrobiłam się nie co senna więc przymknęłam powieki i rozkoszowałam się promieniami słonecznymi. Straciłam nie co poczucie czasu ,ale pobudkę miałam dość brutalną. Cały mokry Kevin położył się na mnie . Ja przeraża nagłą zmianą temperatury oraz wilgoci nie mogłam się w ogóle ruszyć. Po kilku minutach Kevin podniósł się dając mi chwile do odsapnięcia.
- No teraz to musisz ze mną pójść ,już jesteś w większości mokra- powiedział uśmiechając się.
- Teraz to ja muszę wyschnąć- powiedziałam opadając .
- o co to to nie ! Idziesz ze mną do basenu - rzucił chwytając mnie i nosząc mnie niczym pan młody panną młodą. Starałam się uwolnić z jego uścisku ,ale to było nie wykonalne. Zostałam wrzucona d wody .
-Już cię ratuję ! Moja najdroższa !- krzyknął wskakując do wody.
I znów byłam w jego ramionach . Starałam się nie co odkaszleć , gdyż napiłam się wody z basenu.
- Wszystko dobrze ?- zapytał z troską niosąc mnie w stronę płytkiej wody ,gdzie bawiły się małe dzieci.
- Jesteś okropny ! -
- Tak , wiem o tym - powiedział śmiejąc się
- A tak po za tym to nic mi nie jest , może napiłam się nie co wody z chlorem-
- Masz ochotę pójść na zjeżdżalnie ?
- Daj mi chwilkę do ochłonięcia , dobrze ? -
- Okay - powiedział stawiając mnie.
Oparłam się o ściankę basenu i starałam się głęboko oddychać. Nigdy nie skakałam do wody i nikt tak brutalnie mnie do niej wrzucił więc była to dla mnie jakaś nowość. Po odsapnięciu poszłam z Kevinem na zjeżdżalnie. Nie staliśmy długo w kolejce.
- Panie przodem - powiedział puszczając mnie .
- Dżentelmen się znalazł - odparłam
Wsiadłam do rury i zaczęłam zjeżdżać na początku powoli lecz później co raz szybciej. Na , nie których zakrętach się nie co poobijałam. W końcu wylądowałam w basenie . Tu woda była nie co cieplejsza. Kilka minut później z rury wypłynął Kevin.
- Kolejnym zjazd mamy razem - rzekł zbliżając się do mnie.
- To to możemy to od razu załatwić - odparłam uciekając mu ,a za razem kierując się w stronę schodów.
Kevin pobiegł za mną. Tym razem czekaliśmy o wiele dłużej ,ale nie przeszkadzało nam to ,gdyż mogliśmy się sobą nacieszyć.
Wsiedliśmy do rury , Kevin z tyłu , a ja między jego nogami. Czułam jak przy każdym zakręcie przyciska mnie do siebie tak jakby się bał ,że wypadnę. Gdy wylądowaliśmy w basenie ratownik spojrzał na nas wzrokiem " a żeby był mi to ostatni raz" . Poszliśmy się ogrzać nie co na słońcu.
- Kevin ,która godzina ?-
- Dochodzi 13:30 . Może po basenach pójdziemy do jakiejś knajpki - rzekł kładąc się koło mnie.
- Dobry pomysł -
O drugiej poszliśmy na obiad do knajpy " U Bena" . Oprócz nas nie było innych klientów. Restauracyjka pachniała nie co starym olejem oraz chyba smażonym kurczakiem. Usiedliśmy i w rekordowym czasie znalazła się przy nas kelnerka z małym notesikiem. Wyglądała na około trzydzieści miała mocny makijaż ,który przykuwał uwagę. Na jej plakietce widniało imię " Flora" co akurat bardzo do niej pasował ,gdyż miała i we włosach i na biżuterii oraz ubraniach kwiaty. Podała nam menu i odeszła.
- Na co masz ochotę ?- zapytałam.
Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami i odparł - ty już dobrze wierz -
Ukryłam się za menu , nie chciałam by widział moich rumieńców. Zamówiliśmy sobie stek z surówką i ziemniakami.
Flora odebrała od nas zamówienie i poszła w kierunku kuchni.
- W piątek mam do ciebie przyjść ? - zapytałam przerywając ciszę
- Jeśli to nie będzie ci przeszkadzało , ja muszę jedynie zadbać o to by nie było policji-
- Nie spokojnie , ale my będziemy sami ? - zaczęłam się nie co denerwować.
Kevin chwycił mnie za rękę i spojrzał na mnie uważnie - Georgia mi się nigdzie nie śpieszy , nie musisz się obawiać ,bo nie zamierzam cię do tego zmuszać . Dla ciebie poczekam -
Wpatrywałam się w każdy ruch jego warg , dokładnie analizowałam słowa ,które wypowiadał . Wiem ,że mogę mu zaufać ,ale i tak ten strach mnie śledził niczym cień.
- Czy ty już to robiłeś ? -
- Tak ,ale to już przeszłość - nachylił się do mnie i delikatnie powiedział- teraz liczysz się tylko ty -
Usłyszeliśmy lekkie kaszlnięcie Flory , usiedliśmy ,a przed nami postawiono talerze z obiadem. Stek nie smakował najgorzej , zaś ziemniaki były całkowicie przesolone. Zjedliśmy obiad , kłóciliśmy się kto ma zapłacić i niestety wygrał Kevin. Spacerowaliśmy po mieście . W pewnym momencie natknęliśmy się na Joego ze swoją bandą. Joe dał im znać by go zostawili samego.
- Georgia ,a co się stało ,że nasz kujonek jest na wagarach . Czyżby to była zasługa mojego brata ? -
- Mógłbyś zejść nam z drogi i najlepiej nie pokazuj się! - odparł gniewnym głosem Kevin.
- Uuu zabolało , ale mam dla ciebie ciekawostkę twoja dziewczyna nie źle całuje więc jej usta można wykorzystać na jeszcze jeden mały eksperyment- powiedział wykonując koło swojej twarzy ruchy takie jak przy fellatio.
Kevin spojrzał na mnie ze zdziwieniem ? A może to był gniew ? Odepchnął Joego ,który zaczął się szyderczo śmiać ,a mnie mocno pociągnął za nadgarstek. Tak ,zdecydowanie jest zły. Znaleźliśmy się w miejscu ,gdzie nie było dużo ludzi.
- Możesz mi do jasnej cholery to wytłumaczyć ! - krzyknął
Skuliłam się , czułam jak łzy zaczynają mnie piec pod powiekami - Kevin to ... to nie tak... to on... ,gdy nakryłam go z ... inną ...on ...on ... się na mnie rzucił i pocałował ... ale ja ... ja tego nie chciałam ! Uwierz mi proszę ! - szlochałam.
Nagle znalazłam się w silnym uścisku Kevina , delikatnie gładził moje włosy ,a ja nie potrafiłam przestać płakać.
- cii ... już wszystko dobrze , spokojnie Georgia - szeptał - Choć odprowadzę cię do domu , musisz przecież się przygotować na jutro - odparł całując mnie w czoło.
Otarłam łzy i poszliśmy w stronę mojego mieszkania. Gdy wróciłam do domu , pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
Czemu ten dupek nie może dać mi i mojemu życiu święty spokój ! Do mojego pokoju weszła Sue.
- Georgia co się stało ? - zapytała siadając koło mnie.
Podniosłam się i usiadłam koło niej , oparłam na jej ramieniu głowę - mam jedynie małe problemy z pewnym kolesiem w klasie-
- oh , bo już myślałam ,że z Kevinem. Georgia jakoś ten problem się rozwiąże ,ale musisz być silna-
- Mam jeszcze jeden mały kłopot -
- Jaki ?-
- Nie mam pojęcia co na jutrzejszą imprezę włożyć -
- A w tym to ci mogę pomóc - odparła radośnie
W półtora godziny udało nam się stworzyć idealny zestaw ciuchów(http://www.polyvore.com/cgi/set?id=87002948&;.locale=pl). Wykończona wzięłam prysznic i położyłam się spać.Dziś śniłam tylko i wyłącznie o Kevinie.
______________________________________________________ Długi jest ten rozdział ,ale mam nadzieje ,że przypadł wam do gustu Następny rozdział będzie jeszcze bardziej rozbudowany dlatego najprawdopodobniej napisze go w dwóch częściach. Moja BFF pochwaliła mi się swoim nowym blogiem na blogspot.com ( vanessa391222@blogspot.com). Teraz mam często problemy z pingerem więc prawdopodobnie przerzucę się na spota lecz zrobię to dopiero po ukończeniu opowiadania.
  • awatar Gość: ty ej aleś ty tu karyniła szok, niedowierzanie i beka :( Wyrosłaś co z tego? Oby! :( bo inaczy katastrofa
  • awatar My dreams, my stories...: zajebiste! ty to potrafisz ;)
  • awatar MouseNika: Ten basen i wzrok ratownika. Skąd ja to znam? Długi ale w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo mógłby być dłuższy. Joe... Co za oblech. Na szczęście Kevin wszystko zrozumiał. Czekam na rozdział, bo przecież zapewniałaś mnie, że następny będzie... cytuję: "Zajebisty!". Więc czekam na tą zajebistość, a ten rozdział jest genialny. Oby tak dalej, życze weny! XX
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

mirrrors
 
alejandra18
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Hej wszystkim ! Mam ma prośbę zajrzyjcie na blog tej o to pingerki http://loveyou1998.pinger.pl/
pisze cudowne opowiadania i mam małą nadzieje ,że i wam się spodobają.
 

 
Otarłam łzy ,wstałam , wzięłam torbę i poszłam do biblioteki , przynajmniej tam będę miała nie co spokoju. Pani Porpi spojrzała na mnie spod swoich wielkich okularów. Poszłam poszukać książek ,albo jedynie schować się przed jej wzrokiem. Gdy schowałam się za regałem usiadłam na podłodze i wpatrywałam się w ekran mojego telefonu. Czy powiedzieć Kevinowi ot tym ? Nie , wkurzy się i może być awantura tylko czy ze mną czy z Joe ? Siedziałam i bezsensownie wpatrywałam się w regał , gdy przypomniałam sobie ,że to moja ostatnia lekcja i w sumie mogę iść do domu. Wstałam ,wzięłam torbę i wyszłam szybko z biblioteki. Nie wiele czasu zabrało mi dojście do parku.Usiadłam na ławce ,chwyciłam telefon i napisałam wiadomość do Beth " Ignoruj mnie , bądź wściekła ,że piszę to ,ale proszę musisz mi uwierzyć ! Dziś w bibliotece widziałam jak Joe całował się z Clair . Musisz mi uwierzyć !"
- Mogę się dosiąść ? - zapytał jakiś mężczyzna.
-Tak , oczywiście - powiedziałam zabierając torbę ,gdy spojrzałam na mężczyznę ,zobaczyłam Iana uśmiechającego się przyjacielsko.
Wiedziałam ,że jest przystojny ,ale na żywo wygląda jeszcze lepiej.
- Nie powinnaś być teraz w szkole ?- zapytał
-Dziś byłam zwolniona z kilku lekcji , Ian ? Co sprawiło ,że zaprosiłeś Sue na kolacje ?- rzuciłam nieśmiało.
- Nie wiem , może to ona sama. Czemu ci zależy na tym ? -
- To moja siostra ,a poza tym ostatnio przeszła dużo i potrzebuje wsparcia. A po was widać ,że chcecie to wszystko naprawić-
- Naprawdę ? Może masz racje... siostra ci mówiła co się dokładnie między nami wydarzyło ? -
- Coś opowiadała ,ale nie sądzę by była to cała prawda. W większości siebie obwinia choć ty też na pewno coś zbroiłeś i raczej o tym właśnie nie chce mi powiedzieć-
- Tak , oboje popełniliśmy błędy -
- Ale jeśli ty ją kochasz ,a ona ciebie to przeszłość przestanie się liczyć -
- Hmm... zapamiętam te słowa , dziękuję za rozmowę muszę się zbierać , do zobaczenia - powiedział wstając
- Do zobaczenia -
Nagle mój telefon się odezwał się. Nie wierzę Beth do mnie dzwoni ! Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha , nie będzie to łatwa rozmowa.
- Beth?-
- Jak możesz !- krzyknęła , będzie to jeszcze trudniejsze niż myślałam.
- Przysięgam ,wiem co widziałam - powiedziałam , drżącym głosem.
- Taaa, a wierz co ja widziałam ? Jak szłaś z nim do schowka ! Powiedz mi jeszcze ,że to przypadek ! - rzuciła
Spuściłam głowę .
- Beth to nie było tak jak myślisz , ja ... ja starałam się ...- ze strachu zaczęłam się jąkać , był to zły zwiastun .
- Co ! Starałaś się zabrać mi chłopaka , wiedziałam ! Ale Joe nie zechce kogoś tak nijakiego jak ty ! - rzekła złośliwie.
To zabolało , czułam jak zaraz wybuchnę płaczem.
- Nic nie rozumiesz - odpowiedziałam zrezygnowanie
- Rozumiem aż za dobrze , nie chcę cię znać ! Jesteś jedynie dzi***! - krzyknęła .
Rozłączyłam się , nie mogłam tego znieść. Po moim policzku zaczęły spływać łzy. Założyłam okulary by nikt nie widział moich czerwonych oczu. Szłam szybko , marzyłam by szybko znaleźć się w swoim pokoju z dala od tego wszystkiego. Byłam już przed drzwiami mojego domu. Drzwi mi otworzyła Sue uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Ktoś na ciebie czeka w twoim pokoju - rzuciła wpuszczając mnie do mieszkania. Pewnie Kevin , nie może mnie zobaczyć w takim stanie więc szybko poszłam do łazienki na małe poprawki. Gdy już wyglądałam w miarę dobrze poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i zaniemówiłam . Co w moim pokoju robił Joe! Stał przy regale przyglądając się moim zdjęciom .
- Co ty tu do cholery robisz ! - krzyknęłam z przerażenia.
- Chciałem się upewnić ,że nikt inny się nie dowie o naszej rozmowie - rzucił wpatrując się intensywnie we mnie - Bo już ktoś się dowiedział -
- Miała prawo wiedzieć ! - odparłam , czułam jak narasta we mnie gniew.
- Ależ oczywiście, tylko ci nie uwierzyła - powiedział kiwając głową , tak jakby mi współczuł - Nie powinienem ci tego dawać ,ale jeśli chcesz chronić Beth to nie odzywaj się ,bo ten filmik zobaczy wiele osób - pomachał mi płytą przed oczami.
- O co ci dokładnie chodzi ? - pogubiłam się .
- Zobaczysz , nikomu ani słówka , pamiętaj - powiedział wychodząc z pokoju.
Stałam i wpatrywałam się jak głupia w drzwi ,spojrzałam na płytę . Musiałam dokładniej się dowiedzieć o co chodzi. Włączyłam laptopa , włożyłam płytę do napędu . Filmik ? Włączyłam i po kilku sekundach wyłączyłam . Patrzyłam z przerażeniem w ekran. Zrobiło mi się nie dobrze , to był filmik prawdopodobnie z pierwszego razu Beth. Wyciągnęłam płytę i wyrzuciłam do śmietnika. Jest okropnym sukinsy*** , założę się ,że ma więcej takich nagrać. Czy Beth wie o tym ? Nie sądzę. Zamknęłam laptopa i poszłam na dół po coś do picia ,gdyż zaschło mi w gardle.ri.pinger.pl/pgr172/a10eaede001ec5445198daf8/neantttumblrcom.jpg Sięgnęłam po szklankę ,do której nalałam wody gazowanej i wrzuciłam kilka kostek lodu. Upiłam łyk schłodzonego napoju i poczułam jak automatycznie rozchodzi się po moim ciele. Odłożyłam szklankę do zlewu, włączyłam przypadkowy program i położyłam się na kanapie . W telewizji leciały telenowele ,filmy ,które mało mnie obchodziły oraz mnóstwo reklam. Wpatrywałam się tak bezsensownie w ekran telewizora ,aż poczułam jak moje powieki stają się co raz cięższe. Nie pamiętam kiedy dokładnie zasnęłam ,ale rano ,gdy się obudziłam , bolało mnie wszystko. Wstałam z kanapy , wyłączyłam telewizor i poszłam do łazienki. Miałam podkrążone oczy ,a wyraz mojej twarzy świadczył o złej nocy. Uporałam się nie co z prysznicem , fryzurą i lekkim makijażem , który w miernie zasłaniał moje worki pod oczami. Poszłam do góry po jakieś ubrania , zajrzałam do szafy i wybrałam sobie zestaw przegotowany o wiele wcześniej(http://www.polyvore.com/shut_up_give_me_everything/set?id=81833855). Ubrałam się , wzięłam plecak i zeszłam na dół zajrzałam jeszcze do pokoju Suzanny. Nie było jej tam , możliwe ,że została z Ianem. To był w sumie i dobry i zły znak ,bo mogła być z nim ,ale również mogłoby jej się coś przytrafić. Jak dobrze ,że moja siostra ma ekspres wielofunkcyjny więc zrobiłam sobie late z odrobiną cynamonu. Wypiłam napój ,po którym poczułam się o niebo lepiej. Zbliżała się godzina mojego wyjścia więc zamknęłam drzwi i szybkim krokiem podążyłam do szkoły choć za bardzo mi się tam nie śpieszyło.W szkole hałas doprowadzał mnie do szaleństa , głowa pęczniała mi od bólu ,a pielęgniarka nie chciała mi dać leku na ból głowy. Starałam się unikać Beth i Joego . Na każdej przerwie wychodziłam na dwór by poczóć chłodny wiatr ,który był dla mnie lekarstwem. Robiłam tak aż do ostatniej lekcji czyli w-fu . Szybko się przebrałam i poszłam na salę gimnastyczną. Usiadłam na ławce koło naczyciela wychowania fizycznego . Po kilku minutach dołączyła reszta dziewczyn. Nauczyciel sprawdził obecność dał instrukcje do rozgrzeki , a po rozgdzewcec miałyśmy zagrać w siatkówkę. Rozgrzewka trwała dziesięć minut i w końcu wybierane były zespoły. Na moje nieszczęście byłam w zespole , w którym liderką była Beth.
Za każdym razem ,gdy przegrywałyśmy Beth jeździła po mnie , to ja przy wielu sposobnościach obrywałam piłką . W pewnym momencie specjalnie ścieła tak piłkę ,że uderzyła mnie w głowę. Upadłam na tyłek , w głowie mi szumiało .
- Beth co ci odbiło ?! Weś na luz ! - krzykneła jedna z dziewczyn.
- Odwal się , nie twój zasrany interes ! - odpowiedziała
- Może i nie ,ale to co robisz zaczyna robić się po prostu głupie - odrzekła .
Nagle zadzwonił dzwonek i wszystkie wyszłyśmy do szatni. Siedziałam na ławce i trzymałam schłodzoną puszkę przy głowie.
- Jak się czujesz ? - zapytała Jane
- Już lepiej dziękuję za puszkę i za wstawienie się - powiedziałam oddając napój.
- Nie ma sprawy ,a dla twojego dobra dogadaj się z Beth - odpowiedziała kładąc mi ręke na ramieniu.
- To trudniejsze niż ci się zdaje - odparłam upuszczająć głowę.
- Ale pamiętaj zawsze znajdzie się ktoś , kto ci pomorze -
Wziełam torbę , pożegnałam się z Jane i poszłam powoli do domu. Dzień był gorący ,a od upału ból mojej głowy się nasilał. Starałam się chować w cieniu ,ale to było niesamwite wyzwanie. W końcu dotarłam do domu. Wziełam dwie tabletki , popiłam je wodą i poszłam na chwilę się położyć. Ze snu wyciągneła mnie moja siostra.
- Georgia ? Źle się czujesz ? - zapytała siadając na skraju łóżka.
- Nieco mnie głowa boli, jak tam udał się wieczur ? - odparłam .
Sue od razu się zarumieniła .
- Dziękuję , Ian opowiedział mi o twoich przeszpiegach , a wieczór był cudowny . Najpierw zjedliśmy kolacje w restauracji ,potem zabrał mnie na małą wycieczkę jachtem -na wspomnienie jachtu od razu się uśmiechneła.
Chyba wiem co dokadnie się wydarzyło .
- A ty w co się ubierzesz na imprezę ? - zapytała
- Na razie nie wiem , a tak właściwie to skąd wierz o tym ? -
- Kevin mi powiedział , nie będę cię dręczyć ,bo widać ,że jesteś zmęczona . - rzekła wstając
A ja wróciłam do mojej krainy snów.

________________________________________________________
jestem zadowolona mniej więcej z tego rozdziału , mam nadzieję ,ze i wam wpadnie w gust ♥ Kolejny nie będzie szybko T_T , przepraszam...

  • awatar Gość: bomba :)
  • awatar ♥Everything About You♥: ta Beth mnie denerwuje...-.- pisz dalej równie genialny dział!♥
  • awatar MouseNika: Takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam! Ta Beth działa mi na nerwy, może w końcu przejrzy na oczy. Jak zwykle jest GENIALNY! Szybko prosze onastepny (: XX
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
For smilee.♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
.Obudziłam się o 6:30 . Czułam się jak nowo narodzona , chwyciłam ubrania(http://www.polyvore.com/trip_to_paris/set?id=80668031) i szybko ruszyłam do łazienki. Po porannej toalecie poszłam do kuchni gdzie moja siostra siedziała z laptopem. Wzięłam dwa donuty , sok pomarańczowy i zabrałam się za jedzenie śniadania. Moja siostra z wielkim skupieniem przypatrywała się ekranowi komputera.
- Co jest tam takiego ciekawego ,że nie możesz oderwać od niego oczu? - powiedziałam zabierając się za drugiego donuta.
- Po pierwsze to nie mówi się ,gdy się je , po drugie to muszę przygotować się na spotkanie przedstawicielami H.&T. Inc. - powiedziała ganiąc mnie za maniery.
Przewróciłam oczami . Zjadłam śniadanie odłożyłam talerz do zmywarki i poszłam do sprawdzić wiadomość na Facebooku . Ian odpisał , może uda mi się ich spiknąć. " Georgia, między mną a twoją siostrą wszystko jest już zakończone i nie sądzę by między nami coś jeszcze było" .Nawet w tym do siebie pasują , oboje się boją swojego uczucia . Nie będę się tym teraz zamartwiać. Wzięłam torbę i ruszyłam w stronę szkoły zostawiając Sue sam na sam z laptopem. Szłam powoli ciesząc się chłodnym ,ale pięknym porankiem.Dotarłam przed dom Beth z ,którego dochodziły okropne krzyki. Z domu wyszła Beth lekko załzawiona ,ale za to mocno wkurzona.
- Wiem co robię i ty mi tego nie zabronisz ! - krzyknęła - Na co się gapisz ?!- powiedziała ocierając policzek z łez.
-Beth co się dzieje ?Mi możesz powiedzieć- starałam się ją uspokoić.
- A co cię to obchodzi ! Zejdź mi z drogi ! - wrzasnęła potrącając mnie.
Spojrzałam w jej stronę , ale wiedziałam ,że to nie pomorze. Obróciłam się i ruszyłam w stronę szkoły. Lekcje mijały szybko ,prawie nie zauważalnie . Przez cały dzień nie było Beth ani Joe , na pewno są razem ,ale wolę nie wiedzieć co robią. Wyszłam ze szkoły i trafiłam prosto w ramiona Kevina .
- Nie wiedziałem ,że tak bardzo za mną tęsknisz - powiedział całując mnie w czoło.
Poszliśmy na obiad do jego domu , czyli jeszcze kilka pytań ze strony mamy Kevina .Dziś w menu mieliśmy łososia w cieście francuskim , który okazał się fenomenem.Siedzieliśmy oboje na tarasie , Kevin zamknął mnie w swoim uściskom tak ,że czułam bicie jego serca.
- Kevin , jak to jest między tobą ,a Joe ? Raczej nie jak bracia -
- Cóż , nie traktuje go jak brata , przez jego zachowanie . Sądzi ,że może wszystko i często cały bałagan po nim muszę sprzątać ja - odpowiedział bawiąc się jednocześnie moimi włosami- Georgia ? W piątek jest tu impreza , fakt ,że Joe ją przygotowuje ,ale ja muszę być "ochroniarzem" więc czy nie chciałabyś spędzić ze mną ten wieczór ? -
- No nie wiem Kev , nie przepadam za takimi imprezami- powiedziałam starając się nie co wymigać.
- Proszę , ja muszę tylko być na posesji ,ale nie w domu . Parę metrów od garażu jest domek dla gości , możemy tam się schować przed całą resztą -
Tego się obawiam , tego sam na sam .
- Kevin ja nie wiem ....- powiedziałam opuszczając głowę.
- Przy mnie nic ci nic nie będzie , obiecuję , Georgia nie posunę się do tego , możesz mi zaufać - odrzekł podnosząc mój podbródek i całując delikatnie.
Wiem ,że mogę mu zaufać ,ale strach jest silniejszy. Zgodzę się ,bo wiem ,że przy nim nic mi się nie stanie.
- No dobrze-
- Dziękuję -
Czas z Kevinem upłyną mi strasznie szybko i w końcu musiałam się zbierać do domu. Szybko znalazłam się w mieszkaniu ,w którym już chodziła nie źle nabuzowana Sue.Krążyła w kółko po salonie i powtarzała jak mantrę " Nie , nie mogę się zgodzić".
Usiadłam na kanapie i przez chwilę przyglądałam się temu.
- Sue , co się stało ? -
Moja siostra stanęła i przez chwilę przypatrywała mi się ,aż nagle opadła na fotel.
- Spotkałam dziś Iana , a tak właściwie to podpisywałam z nim kontrakt.Po spotkaniu zaproponował mi kolację w Anges du ciel ,a mnie po prostu zamurowało ,po tym co mu zrobiłam , on zaprasza mnie na kolacje. Nie , nie mogę się zgodzić . Nie mogę go skrzywdzić ...- powiedziała ,chowając twarz w dłoniach.
Wiedziałam! Wciąż coś do niego czuje ,ale boi się przyznać .
- Sue , może powinnaś się zgodzić ... możesz go urazić odmawiając ,a po za tym to tylko jedna kolacja - tak bardzo chcę by razem się spotkali , może dadzą sobie szanse .
- Masz racje , zadzwonię do niego - odparła zrywając się z fotela.
Ja za to poszłam do swojego pokoju by odrobić zadania domowe. Prace w całości mnie pochłonęły ,ale i tak nie mogę przestać myśleć o Beth ,Kevinie i Suzannie.Dla odwrócenia mojej uwagi od kilku ważnych osób ,postanowiłam wziąć się za jakąś książkę . Przez czytanie dziwnym sposobem zgłodniałam więc postanowiłam sprawdzić jak ma się lodówka. Hmm... mam opcje jogurt z owocami lub kanapki. Wzięłam jogurt i usiadłam na kanapie . Przejrzałam kilka programów ,aż w końcu zatrzymałam się na serialu The Simpsons. Niestety z pokoju mojej siostry dochodziły takie dźwięki ,że nie dało się spokojnie zjeść. Wstałam z kanapy zostawiając mój jogurt na ławie i poszedłem do pokoju Sue. Nie myślałam, że moja siostra jest zdolna do zrobienia takiego bałaganu , ledwo widziałam ją samą z pod sterty ubrań.
- Powiedz mi ,że miałaś tornado ,bo nie uwierzę ,że to ty zrobiłaś . Co tu właściwie stało ?-
- Nie mam w co się ubrać ... to wszystko się nie nadaje - powiedziała wskazując na sterty ciuchów porozrzucanych po pokoju.
- Na kiedy się umówiliście ? Może zdąży się coś znaleźć - odparłam siadając koło niej.
- Jutro o 18:30 - odpowiedziała kiwając zrezygnowanie głową.
- Wstań , pokaż mi co masz w tej szafie-
Sue podniosła się i zaczęła zbierać ubrania a potem mi je pokazywać. Po dwóch godzinach miałam dość. Za dużo tego wszystkiego , ale przynajmniej razem stworzyłyśmy odpowiedni zestaw (http://www.polyvore.com/lover_to_lover/set?id=81567095) na kolacje z Ianem. Po całym tym zamieszaniu z ubraniem padłam zmęczona na łóżko. Obudziłam się o 6:30 . Sue zostawiła mi na szafce nocnej podziękowanie za wczorajszą pomoc w postaci czekoladowych pancakesów polanych sosem klonowym. Wstałam ,wzięłam talerz i usiadłam przy biurku wpatrując się w panoramę Stafford. Naleśniki były przepyszne , moja siostra jest naprawdę niesamowitą kucharką. Dziś miałam mniej lekcji niż przeważnie więc postanowiłam wziąć torbę. Przepakowałam się z plecaka do torebki , a potem zajrzałam do szafy. Dzień zapowiadał się na ciepły i słoneczny więc postanowiłam wziąć coś lżejszego(http://www.polyvore.com/ill_keep_running_running_away/set?id=80718586). Poczłapałam do łazienki , wzięłam szybki prysznic ,ubrałam się i zaczesałam włosy w kłosa. Podziękowałam siostrze za śniadanie i ruszyłam do szkoły. Dziś dzień zapowiadał się cudownie wiele mieszkańców Stafford zrezygnowało z auta czy autobusu i przerzuciło się na rowery. Doszłam do szkoły kilka minut przed dzwonkiem. Pierwsza lekcja to matematyka i jak założę się ,że moja nauczycielka zrobi dziś kartkówkę z algebry. Nie myliłam się, na ławce przede mną leżała kartka z zadaniami . Po skończeniu w rekordowym czasie kartkówki zajęłam się zadaniami ,które pani Spoon zadała. W końcu zadzwonił dzwonek ,a ja podążyłam w stronę biblioteki szkolnej . Korytarz był opustoszały , ludzie w większości wielkim łukiem omijali bibliotekę , prawdopodobnie to przez wredny charakter pani Porpi.Weszłam do dużej sali i od razu podeszłam do biurka by zwrócić przeczytane książki.
- Georgia Hampton . Proszę pani czy znajdę książkę pt."Pocałunek anioła "?- powiedziałam podając książki.
Bibliotekarka wystukała coś na klawiaturze.
-Tak , jest taka książka w dziale - odpowiedziała wpatrując się w monitor.
Poszłam w stronę danego działu i nagle stanęłam jak wryta . Natychmiast schowałam się by mnie nie zobaczyli. Joe w tej właśnie chwili liże się z Clair ! Wiedziałam ,że ta farbowana blondynka jest wściekła na Beth ,ale żeby lizać się z tym dupkiem ! Wybiegłam z sali ignorując wrzask pani Porpi. Muszę znaleźć Beth i jej o tym powiedzieć . Do głowy przychodziły mi wizje o tym jakby zaregowała na tą wiadomość. Niestety wizje nie były pozytywne , widziałam jedynie opcje , gdy mnie wyśmiewa lub jest na mnie wściekła. W połowie drogi się zatrzymałam i postanowiłam sobie odpuścić. To zachowanie nie jest na miejscu ,ale sądzę ,że by mnie raczej nie posłuchałaby. Nagle poczułam jak ktoś chwyta za nadgarstek. Zanim zdążyłam się zorientować , Joe zaciągnął mnie do pustego schowka ze sprzętem do lekcji chemii.
- A tylko coś jej powiedz ,zdziro - powiedział przysłaniając mi usta .
Ja zareagowałam natychmiastowo gryząc go w dłoń. Joe sykną z bólu.
- A niby czemu bym miała jej o tym nie powiedzieć ! -
- Widzę ,że pierdolenie się z moim bratem sprawia ,że stajesz się odważniejsza - powiedział pocierając ugryzienie.
- Nic ci do tego , ale nie pozwolę byś skrzywdził Beth -
-Nie martw się jeszcze nie jest świadoma ,że mi się już znudziła - odparł opierając się o ścianę.
Stałam i nie potrafiłam nic powiedzieć. Co za ** !
- A kiedy masz zamiar ją o tym uświadomić ?- zapytałam opuszczając zrezygnowanie głowę.
-W odpowiedniej chwili sama się o tym przekona - nie wytrzymałam ,rzuciłam się na tego debila. Lecz na moje nieszczęście jestem słaba i chwile po tym byłam znowu przygwożdżana do ściany.
- Nie ładnie Georgia - powiedział znów zakrywając mi usta- a teraz wyjdziesz stąd grzecznie i nic nie powiesz Beth - mówił puszczając mnie powoli.
Gdy odsłonił mi usta natychmiast go oplułam. Joe spokojnie wytarł ślinę z policzka.
- Wierz nie wiedziałem ,że jesteś do tego zdolna ,najwidoczniej źle cię oceniałem . Wyjaśnij mi jedną rzecz , dlaczego chcesz chronić Beth skoro się pokłóciłyście? - zapytał opierając się o blat szafki.
- Bo jest niczym siostra nawet jeśli nie chce się do mnie odzywać - odpowiedziałam rzucając mu wrogie spojrzenie.
Joe zerknął na zegarek , wstał i podszedł do mnie chwytając mój podbródek.
- Nic jej nie mów , bo będzie z tobą koniec - powiedział całując mnie.
Szybkim ruchem odepchnęłam go od siebie i uderzyłam w policzek. Przez krótką chwilę Joe nie potrafił ogarnąć co się dzieje ,ale ,gdy zabrzmiał dzwonek uśmiechnął się szyderczo i wszedł z sali zakrywając czerwony ślad po mojej dłoni. Opadłam na podłogę i zaczęłam płakać. Boję się ,ale Beth powinna się dowiedzieć. Otarłam łzy ,wstałam , wzięłam torbę i poszłam do biblioteki , przynajmniej tam będę miała nie co spokoju.
TO BE CONTINUED
______________________________________________________
Wyszedł mi strasznie długi więc drugą część dopiszę za kilka dni prawdopodobnie. Jest on nie co na siłę robiony , więc wybaczcie mi za to
Ale poprawię się .
 

 
" No to do dzieła !"

Nie mogę tak tego zostawić !Widzę ,że ona coś jeszcze czuje do niego.Ciekawe czy on też do niej coś czuje ? Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że Suzanna nie potrafi przyznać się do swoich uczuć.
Hmmm...
Leże przez chwilę i myślę.....
Nagle zrywam się i sięgam po laptopa. Wchodzę na Facebooka. Krzywię się na widok strony głównej. Pełno zdjęć Beth z bandą lalek barbie. Nie mogę uwierzyć jak bardzo się do nich upodobniła.Dobra , nie będę zawracać sobie tym głowy , to jej wybór.Wpisuje w wyszukiwarkę "Ian Hartin". Na moje szczęście i nieszczęście znalazłam ... tylko ,że dziesięciu.Który to mógłby być ?Klikam profil pierwszego lepszego.Eureka ! Znalazłam odpowiedniego Iana Hartina. Większość informacji się zgadza , a nawet ma stare zdjęcie z Sue !Może jednak nie powinnam się mieszać ,a jeśli on o niej zapomniał i nic do niej nie czuje ? Trzeba to sprawdzić. Tylko jak ? Może napiszę wiadomość , a jeśli zignoruje ?Trzeba spróbować !
" Hej ! Jestem Georgia Hamptons siostra Suzanny. Dużo mi o tobie mówiła i chciałabym z tobą o niej porozmawiać.Proszę to ważne ! " zastanawiałam się chwilę nad wiadomością i postanowiłam ją wysłać.Mam nadzieję ,że to wypali.Odstawiłam laptop na bok i chwyciłam za telefon."Dziękuje za miłe popołudnie ♥" nie musiałam długo czekać na odpowiedź od Keva "Nie , to ja dziękuję za popołudnie i śliczne zdjęcia ♥,a teraz muszę cię przeprosić ,ale mam brata na głowie". No tak Joe Daniels musi być nawet między mną a moim chłopakiem.Leżę na łóżko i wpatruje się w kryształowy żyrandol.22:45 nudzi mi się ! Wstaję a raczej staczam się z łózka i kieruję się do łazienki na relaksującą kąpiel. Do wanny wlewam olejek o zapachu waniliowym ,który po paru minutach rozchodzi się po całej łazience. Nie ma to jak gorąca a zarazem odurzająca od zapachu waniliowego. Po półgodzinnej kąpieli ubieram na siebie puszysty szlafrok.Siadam na łóżko i staram się zapleść warkocz ,ale nie wychodzi mi to.Zaglądam z ciekawości na Facebooka. Wow ! jest wiadomość od niego."Droga Georgio , z jakiego powodu chcesz ze mną rozmawiać ? " jak poważnie , zupełnie jak moja siostra.
" Nie wiem co dokładnie między wami poszło ,ale wiem ,że ona czuje się winna i raczej o tobie nie potrafi zapomnieć, wiem ,że cię to może nie obchodzić ,ale ona jest już jedyną osobą ,którą mam . Proszę odpowiedz" Wpatruję się w laptopa jakby to coś miało pomóc i w myślach recytuję "proszę odpowiedz " .Nic żadnych rezultatów może źle zrobiłam ?Wyłączyłam maszynę i położyłam się spać.
- Coś ty narobiła !- usłyszałam krzyk
- Ale o co chodzi ? -
- Po co się wtrącasz do mojego życia i tak już robisz mi mnóstwo kłopotów - słyszałam oskarżycielski głos Sue.
- Ale, ale ,ale ja chciałam jak najlepiej - mój głos zaczął drżeć.
- Nie potrzebuję cię ! Sama poradzę sobie w życiu !Ty nie jesteś mi potrzebna -
- Proszę , zrozum ,że chciałam pomóc ! -
-Georgia... Georgia ...Georgia... obudź się to tylko zły sen ...obudź się ! - ktoś lekko mną potrząsał.
Otworzyłam oczy ,a przed mną stała Sue z miną lekko przerażoną.Oparłam się na łokciach zaś Suzanna usiadła na skraju łóżka.
- Co się stało ? - zapytałam lekko zaspanym głosem
- Miałaś zły sen , krzyczałaś coś ,ale trudno było to zrozumieć - powiedziała , tuląc mnie do siebie.ri.pinger.pl/pgr349/1bd0d5b7001392f05176f933/przyjaciolki.jpg
Żeby tylko wiedziała co mi się przyśniło ,mam nadzieję ,że nie dojdzie do czegoś takiego .
- Jesteś świetną siostrą , Sue - powiedziałam tuląc się do niej
- Ty też , na dole czeka na ciebie niespodzianka - powiedziała lekko rozbawionym głosem
Zabrałam ubrania (http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_72/set?id=79912756) i ruszyłam szybko do toalety. Po skończonym prysznicu ,czyszczeniu ząbków i układaniu włosów byłam gotowa na wszystko.Zeszłam pospiesznie na duł .Tak się śpieszyłam ,że potknęłam się na ostatnim schodku i wylądowałam w czyichś ramionach.
- Takie "dzień dobry" to ja nawet lubię ,ale wolę ,gdy sama mnie przytulasz - powiedział Kevin stawiając mnie na nogi.
- Ja lubię znajdować się w twoich ramionach w każdej chwili - oznajmiłam całując go w policzek.
- Dobra papużki nierozłączki najpierw śniadanie ,a potem możecie robić co wam się żywnie podoba ,tylko bez przesady - rzuciła Sue
Usiedliśmy wszyscy przy stole i zajadaliśmy się naleśnikami z owocami. Moja siostra zaczęła przeprowadzać wywiad pod tytułem " Życie Kevina". Ja zaś nie mogłam skupić się na ich rozmowie ,gdyż myślałam o moim śnie i jaką odpowiedź mi da Iana .Wymknęłam się po cichu by sprawdzić Facebooka.Wiadomość od Iana! "Twoja siostra to niezwykła osoba ,lecz nie wiem czy chciałaby mnie widzieć . Jeśli to co piszesz jest prawdą to ...." Co za mężczyzna ! Ja rozumiem ,że to trudna sytuacja i najwidoczniej to ja będę musiała ich razem spiknąć.Odkładam laptopa na miejsce i schodzę na duł by sprawdzić jak tam wywiad.Akurat się skończył.
- Jest czysty , oficjalnie możesz z nim chodzić ! - powiedziała klepiąc go w ramie Sue
Matko ! Sue dlaczego mi to robisz !Na moje policzki wychodzi wielki rumieniec. Kevin obejmuje mnie ramieniem.
- To my może już pójdziemy - powiedział uśmiechając się przyjacielsko do Suzanny.
- Gdzie idziemy ?- zapytałam zaciekawiona
- Zobaczysz - odpowiedział
Poszliśmy w stronę miasta.
-Przepraszam cię za nią ,jesteś moim pierwszym chłopakiem i troszkę ją poniosło -
Kevin zamrugał i popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Jak to pierwszy ? To jeszcze nie miałaś chłopaka ?! Georgia jesteś piękna , inteligentna i mógłbym wymieniać tak do końca życia. Dlaczego ?
-
-No cóż rolą mojej koleżanki jest podrywanie chłopców ja taka nie jestem - powiedziałam opuszczając głowę - No dobra , gdzie mnie zabierasz ? -
- Do mojego domu , ja byłem u ciebie teraz ty spotkasz się z moją rodziną - powiedział uśmiechając się słodko.
- Czyli teraz moja kolej na przesłuchanie - powiedziałam unosząc brew do góry.
- Tak - powiedział szczerząc się.
Dom Kevina jest uroczy i ogromny. No tak mama Keva jest znanym architektem. Duża posiadłość z piaskowca ,szarymi dachówkami oraz basenem ! Willa jest prze cudowna .
wchodzimy do dużego ,białego w stylu morskim holu.Od razu na wejściu w niedźwiedzim uścisku zamknęła mnie mama Kevina.
- Mamo ! Daj jej oddychać -
- Miło mi panią poznać - powiedziałam
- Oh Georgia . Mi też miło cię poznać , Kevin wiele mi o tobie opowiadał - powiedziała wypuszczając mnie z uścisku - Jesteście głodni ?- rzuciła szybko.
Oboje pokręciliśmy głową mówiąc stanowcze nie.
- No dobrze , Kevin oprowadź Georgie ,a potem zjecie coś - powiedziała stanowczym tonem.
Najwidoczniej przysłuchania robi się przy jedzeniu. Kevin chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę ogrodu.Przed nami ukazał się lazurowy basen i ogromne podwórko.
- Nie chwaliłeś się ,że masz aż tak duży dom - powiedziałam
- Tak to bywa ,ale to jeszcze nie jest najlepsze - rzucił przyciągając mnie do siebie.
- To czeka mnie jeszcze jedna niespodzianka ? - powiedziałam całując go delikatnie.
- Przy mnie nudzić się nie będziesz - odpowiedział mi
Kevin pokazał mi resztę domu. To niesamowite ,że ma : basen , saunę ,jacuzzi, garaż na 4 auta i mnóstwo pokoi.
- Obiad gotowy ! -
Razem poszliśmy w stronę jadalni zaprojektowanej w stylu prowansalskim. Usiadłam koło Kevina ,a naprzeciwko mnie usiadł Joe !Po minie Keva widać było ,że się tego nie spodziewał. Szybko wstał i ruszył w stronę kuchni, zostawiając mnie z tym dupkiem.
- Wiedziałem ,że mój brat nie ma gusty co do dziewczyn ,ale ,żeby wybrać sobie kogoś takiego jak ty - powiedział drwiącym głosem.
- Mogę cię prosić o przysługę ? -
- Tak , tylko jeśli zdejmiesz te swoje łaszki -
- Pomyliłeś typ dziewczyn , ja taka nie jestem . Proszę odczep się od mojej przyjaciółki , nie wiem co ona w tobie widzi ...- mówiłam
-Skończyłaś ? To co zdejmiesz czy nie ? -
Jak można być takim dupkiem !
- Georgia , choć zjemy na tarasie - powiedział Kevin mierząc brata wzrokiem.
- Kevin ! Tylko pamiętaj o zabezpieczaniu - krzyknął drwiąco.
Usiedliśmy przy stole ,a mama Keva postawiła przed nami talerze z zupa krem z dyni.Pyszności!
- Przepraszam cię za niego , dziś wyjątkowo się tu zjawił - powiedział
- Nic nieszkodni
Zjedliśmy zupę i poszliśmy do pokoju Kevina. Duży pokój w kolorze limonkowym oraz mnóstwo książek i płyt.No tak Kevin jest miłośnikiem muzyki. Przypatrywałam się stercie płyt. Znajdowały się różne rodzaje po heavy metal do klasyki.Spędziliśmy mnóstwo czasu na śmiechu rozmowie , pocałunkach .Nagle do pokoju zapukał Joe.
- Kevin i tak jej już nie wydymasz , twoja mama wola na kolacje -
- Matko , czemu na świecie powstają takie debile ! - powiedział wściekłym głosem
Poszliśmy na duł i usiedliśmy w jadalni.
Przed nami wylądowała szarlotka z lodami waniliowymi. No i przesłuchanie czas zacząć !
Mama Kevina ma naprawdę świetny zestaw pytań. Kevin dowiedział się chyba całej mojej biografii.
O 19 : 30 wróciłam do domu , by znów odpowiadać na pytania Sue o treści " Jak wygląda dom Kevina?". Padłam zmęczona na łóżko i spałam jak niemowlak.
___________________________________________________________ Nie co długawy ,ale mam nadzieję ,że się spodobał. Nie wiem kiedy dokładnie będzie następny , ale postaram się jak najszybciej go napisać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jako ,ze mamy coś w rodzaju wiosny i lata to postanowiłam ,ze zmienię wygląd bloga. Mam nadzieje ,ze się wam podoba.
 

 
Przepraszam was wszystkich za nie czytanie opowiadań i pisanie . W szkole mam teraz na tłok wszystkiego ^~^. Bardzo i to bardzo wasz przepraszam może z tydzień co się pojawi ,ale tego akurat obiecań nie mogę T_T
 

 
Dla wszystkich piszących opowiadania , porady , idee ślę życzenia by Święta Wielkiejnocy spędzili w radosnym gronie rodziny !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
" Kilka ważnych rozmów " cz .2

Dni mijały naprawdę powoli a ja czekałam na najwspanialszy dzień tygodnia. W końcu nadeszła sobota. Wstałam o godzinie 8:30 i pędem poleciałam z ubraniami (http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_65/set?id=78571727#fans )do łazienki. Typowa poranna toaleta trwała nie długo ,a śniadanie w niesamowitym czasie zniknęło z mojego talerza.Ten dzień był z dwóch powodów cudny. Po pierwsze będę miała własny pokój, po drugie cały dzień spędzę z Kevinem! Z marzeń wyciągnął mnie głos Sue - Georgia ja muszę już iść , dom zostawiam pod twoją opiekę , nie narozrabiaj - powiedziała łagodnym głosem. Od czasu naszej szczególnej rozmowy (choć wciąż ciężko mi uwierzyć w in vitro ) nasze relacje polepszyły się. Dochodziła godzina 11 , a ja postanowiła zrobić mały porządek z kartonami. Ledwo zaczęłam coś robić a po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka.Chyba nawet wiem kto kto się do mnie dobija . Nie myliłam się . Kevin klęczał z rubinową różyczka w ręce.
- Moja droga przyjmij ten kwiat jako znak mojej miłości - mówił niczym wybawiciel.
W sumie był nim , gdyż ratuje mnie od rzeczywistości. Kucnęłam tak by znaleźć się na wysokości jego twarzy.
- Gdzie zgubiłeś zbroję i białego konia ? - zapytałam całując go delikatnie.
- Nie było już takich dodatków w sklepie - odpowiedział oddając mi pocałunek.
Weszliśmy do domu , lecz nie dano nam się sobą nacieszyć , gdyż zjawiła się pięcioosobowa grupka ludzi z moimi meblami. Dosyć szybko się uwijali.Wszystko było na swoim miejscu w nie całe trzy godziny. Pożegnaliśmy ich i zostaliśmy sami.
- No to trzeba zabrać się do pracy - powiedział Kevin. Skrzywiłam się na myśl o porządkach , no ale trzeba to zrobić.No dobra ! Jego uśmiech potrafi czynić cuda i poddaję się . W moim pokoju panuje na razie chaos. Zebrałam się za układanie mojej kolekcji książek na półki. Kevin przeglądał pewien album , nie byłam pewna dokładnie jaki.
- Śliczne zdjęcie - powiedział pokazując mi fotografię.
Cała rodzina za nim jeszcze tata nas opuścił , chyba w Georgii na plaży. Dwie słodkie dziewczynki i małżeństwo wyglądające na szczęśliwe. Poczułam ukucie w sercu , brakuje mi jej.
- Hmmm... tak , byliśmy szczęśliwi za nim nas opuścił , uznając ,że woli spełnić własne pragnienia . Była cudowną kobietą - powiedziałam próbując nie płakać , lecz nie udaje mi się to zaczynam dosłownie beczeń.
- Och ... Georgia przepraszam - przytula mnie mocno - Nie chciałem , nie płacz proszę cię - powiedział tuląc mnie jeszcze mocniej. A ja czuję jego słodki zapach i jak delikatnie muska moją szyję wargami.


Op paru minutach wypuszcza mnie ze swoich objęć i ociera twarz dłonią.
- Słońce możesz mi powiedzieć , nie duś tego w sobie - powiedział czule.
Ironia losu mojej siostrze też to mówiłam. Usiedliśmy na podłodze , tak że opierałam się o jego kolana , a on bawił się moimi kosmykami.
- Ostatnie dni były ciężkie , moja mama ...umarła, moja przyjaciółka się na mnie wypięła , choć ja staram się ją ochronić - powiedziałam czując lekką ulgę .
- A co się stało ,że ją musisz chronić ? - zapytał.
- Beth jest rozłapywana przez facetów ,ale ona woli idiotę. Razi ją to ,że nie akceptuję jej związku z Joe - powiedziałam obracają się w stronę Kevina tak by widzieć go.
- Joe ? Jak ma na nazwisko ? - zapytał , a jego twarz spoważniała.
Chyba wie nie co więcej niż ja o nim.
- Joe Daniels - powiedziałam nie co nie pewnie.
Kevin momentalnie zmienił się , wyglądał teraz na nie co rozdrażnionego.
- Cholera , Georgia dobrze ,że starasz się ją chronić przed nim i lepiej rób co robisz - powiedział poważnie.
- Co się stało ? Powiedz mi co o nim wierz ! - rzuciłam lekko zaskoczona jego reakcją.
- Georgia ... on... jest moim przyrodnim bratem, mój tata nie był wierny ,więc powstał taki Joe .Nie martw się ja wdałem się w matkę- powiedział zakładając mi włosy za ucho.Uśmiechnęłam się do niego choć był to trochę wymuszony uśmiech.
- Znasz go dobrze ?Widujecie się ? -
- Taak to taki przymus widzieć go i wystarczająco dużo wiem . Jest idiotą , jego celem życiowym jest ... - głos mu się nagle załamuje i patrzy na mnie z uczuciem ,którego nie potrafię rozpoznać.
- Nie kończ może wolę jednak nie wiedzieć tego - uspokoiłam go nie co.
Siedzieliśmy jeszcze chwilkę i postanowiliśmy ,że trzeba jednak to skończyć by jak najszybciej zjeść coś !Po czterech godzinach mogłam już zamieszkać w moim pokoju na zawsze. Jest cudowny ! Leżymy na moi nowiutkim puszystym dywanie.Głowę mam opartą na jego brzuchy tak ,że wyczuwam każdy jego oddech. Czuje ,ze robię się głodna i to bardzo. Rozmawiamy , śmiejemy się jest cudownie.
- Pójdziemy coś zjeść ? Robię się głodna a mam bardzo dobry deser - powiedziałam
Wzięłam go za rękę i poszliśmy do kuchni po deser.
Wyjęłam z lodówki dwie miseczki musu czekoladowego. Mus znika w niesamowitym tempie ,lecz ja jestem w ciąż głodna.
- No apetyt to ci dopisuje - zaśmiał się
Zrobiłam nadąsaną minę niczym małe dziecko.
- Ślicznie wyglądasz nawet ,gdy robisz tą minę .Zrobimy coś razem ? - zapytał a mi przez głowę przebiegło kilka opcji ,ale tylko jedna najbardziej mi się narzucała.
- Głodomorku ,zrobić ci coś pysznego ? Znam dobry przepis - powiedział tuląc mnie .
Wypuszczam powietrze z płuc czując ulgę. Wyjęliśmy wszystkie potrzebne narzędzia i składniki. To zaskakujące jak Kevin dobrze czuje się w kuchni . Staram się mu pomóc ,ale idzie mu to wszystko tak zręcznie ,że czuje się lekko nie potrzebna. Po apartamencie rozchodził się cudowny zapach bazylii , majeranku i innych przypraw.Po jakimś czasie stawia przede mną talerz z omletem przystrojonym warzywami. Pachnie cudownie i też tak smakuje.
- Czym zajmujesz się jeszcze po za świetnym gotowanie ? - zapytałam ,delektując się potrawą
- Moja mama stawia na rozwój kulturowy więc potrafię też grać na pianinie - powiedział nieśmiało.
Zaskoczył mnie tym , myślałam o czymś całkiem innym.
- Dlaczego pianino ? -
- Naukę gry zacząłem mieć w wieku 7 lat , mama bardzo chciała mieć pianistę w rodzinie , więc nie miałem wyboru - powiedział uśmiechają się.
Skończyliśmy jeść i odstawiliśmy talerze do zmywarki.Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy sobie film akcji pod tytułem "Uprowadzona".
- Mógłbyś mi raz coś zagrać ? -
- Oczywiście skarbie - powiedział i przytulił mnie do siebie.
Położyłam głowę na jego ramieniu ,gdy wszystko przerwał nam dzwonek do domu. No tak moja siostra wróciła z pracy . Dlaczego nie mogla pochodzić jeszcze gdzieś przez jakieś minimum 2 godziny !
- Mam nadzieję ,że wam nie przeszkadzam - powiedziała uśmiechając się na na mój widok.
Tak, przeszkadzasz !
-Nie , nie przeszkadzasz nam . Poznaj Kevina . Kevin to moja siostra Suzanna- powiedziałam lekko się czerwieniąc.
- Miło mi cię poznać Kevinie - powiedziała oficjalnie.
- Na wzajem proszę pani - rzekł lekko speszony
- Mów mi Sue , tak miedzy nami moja siostra ma na twoim punkcie bzika - szturchnęła mnie lekko łokciem , a na moich policzkach zaczęły widnieć rumieńce.
Dlaczego ona to mi robi !
- I wzajemnie - powiedział przyciągając mnie do siebie.
- Może my pójdziemy na górę ? -zaproponowałam by jak na szybciej stąd uciec.
Złapałam go za rękaw i zaciągnęłam na górę.
- Robisz śliczne zdjęcia ,z jakiego korzystasz aparatu ? - powiedział przeglądając album.
Wstałam i sięgnęłam do szuflady by wyciągnąć mój aparat.Pokazałam mu mój sprzęt.
- Polaroid Z2300 ,ma funkcję wywoływania ,uwielbiam go -powiedziałam uśmiechając się do niego.
Objęłam go i jednocześnie pstryknęłam zdjęcie z zaskoczenia. Od razu mieliśmy fotografię.
- Mam pomysł zróbmy sobie sesję zdjęciową - powiedział radośnie.
Momentalnie przybliżył się do mnie i pocałował , a ja pstrykałam kolejna fotografię.Następne były z głupimi minami , wąsami ,króliczkami itp.
- Mogę wziąć tę - pokazał mi fotografię , gdy się całujemy. Faktycznie była śliczna aż szkoda było mi ją oddać.Przybliżyłam się do niego i pocałowałam w policzek robiąc kolejne zdjęcie.
- Proszę to dla ciebie - powiedziałam dając mu świeżą fotografię.


Kevin wrócił do domu a ja zostałam sama ze zdjęciami. Do mojego pokoju weszła Sue.
- Mhmm ... świetnie wam wyszedł ten pokój - powiedziała z podziwem.
Usiadła obok mnie i przyjrzała się zdjęciom. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Śliczne są , pasujecie do siebie -
- Sue ? -
- Tak ? -
- Jaki był twój pierwszy chłopak ? -
- Nazywał się Ian , Ian Hartin. Był cudowny ,inteligentny , czuły , wspaniały. Jako jedyny potrafił mnie zrozumieć i pokochać taka jaka jestem ....-zatrzymuje się jakby przypomniało jej się coś strasznego.
Doskonale pamiętam jak po zerwaniu zmieniła się ,to jak zaczęła być "bardziej szaloną ".
- ... to przeze mnie bałam się pójść krok dalej ,a później zrobiłam to schlana w trzy dupy z jakimś dupkiem - mówiła przez łzy które leciały jej niczym strumienie po policzkach.
O tym nie wiedziałam ! Znałam inną przyczyny zerwania.
- Sue ?
Siostra popatrzyła na mnie czerwonymi od płaczu oczami. Nie mogłam się powstrzymać , dawno jej takiej nie widziałam. Przytuliłam ją mocno.
- Sue ... jesteś silną , niezależną i odnosząca sukcesy kobietą - starałam się ja pocieszyć
- I co z tego firma to nie uczucia , to bardziej skomplikowane . Uczucia to moja prawdziwa słabość nie potrafię , po prostu nie umiem kochać - dukała
- Każdy potrafi , musisz jedynie przestać unikać miłości -
Wyprostowała się , wytarła spływające po policzkach łzy i lekko mnie odepchną.
- Ja muszę żyć sama , taka już jestem .To nie dzięki miłości zyskałam to wszystko - powiedziała cichym głosem.
Jej słowa wywołały u mnie obrzydzenie , nie mogę dopuścić by jej rozum przejął kontrolę nad sercem. Suzanna wyszła z pokoju zostawiając mnie samą.Nie mogłam tego tak zostawić !
_______________________________________________________ Mam nadzieję ,że się spodobał. Dawno nic nie pisałam za co szczerze przepraszam . Następny będzie nie długo ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Kilka ważnych rozmów "

Siedziałam w domu z laptopem na kolanach przeglądając Internet i słuchając jednocześnie albumu Lany Del Ray.Szukałam dodatków do pokoju. Weszłam jeszcze na Facebooka by sprawdzić co dzieje się w świecie. Na głównej jak mogłam się domyśleć zdjęcia z ostatniej imprezy Joego , słodkie fotki dziewczyn oraz tuzin zdjęć Beth z Joe i innymi. Przez chwilę przeglądałam to wszystko ,ale moją uwagę odwrócił sygnał mojego telefonu. Wiadomość od Kevina "Hej słonko kiedy masz tą przeprowadzkę ? " . Szybko mu odpisałam "W sobotę , przyjdź mniej więcej tak o godzinie pierwszej " odłożyłam telefon i ruszyłam w stronę kuchni. Przeglądanie Internetu sprawiło ,ze zgłodniałam . W lodówce znalazłam sałatkę grecką akurat moją ulubioną. Po doszczętnym opustoszeniu lodówki z mojej sałatki znów zabrałam się za laptopa. Dochodziła godzina 17 ,Sue wciąż nie było. Miałam okazję by znaleźć może jakąś odwiedź na pytanie " Co się dziej z moją siostrą ?" Weszłam do jej jakże sterylnego pokoju. Czemu ona ma taką obsesje na punkcie porządku ?! Szukałam w wielu zakamarkach i nic się nie dowiedziałam lecz w końcu znalazłam pamiętnik. Nie wierzę ,że wciąż go prowadzi. Doskonale pamiętam jak go dostała po swoim pierwszym załamaniu miłosnym. Przeglądałam go przez chwilę aż natknęłam się na datę dwa dni przed wczorajszym zajściem.
" 28.03.2013
Drogi pamiętniku !
Ojciec wciąż wydzwania . Nie mogę pozwolić by Georgia dowiedziała się o tym. Nie mogę pozwolić by znów zniszczył wszystko(Troszkę nie rozumiem tej części ). Jak na razie nie czuję zmian ,choć od zapłodnienia in vitro minęły prawie dwa miesiące. ( Moja siostra ! In vitro ! Ciąż!)Może tym razem się uda i dostanę to na co czekałam....
Już więc nie musiałam wiedzieć to mi wystarczyło. Siedziałam na podłodze i starałam się jakoś przetrawić to co przeczytałam. W końcu zerwałam się by sprawdzić kilka informacji na temat in vitro. W większości pisano ,że zbytnich powikłań nie ma ,więc moja siostra musiała najprawdopodobniej poronić ! Odłożyłam laptopa na bok i przyjęłam pozę myśliciela . Starałam się wyobrazić co musiało się wydarzyć wczoraj w tej łazience. Jednak po kilku minutach przestałam ,bo usłyszałam znajomy odgłos przekręcanych kluczyków. Do pokoju weszła moja siostra i od razu po jej wyglądzie można było zauważyć ,że coś jest nie tak.
- Sue musisz mi wytłumaczyć wczorajsze zajście - zakomunikowałam delikatnie
Nie mogła przecież tego tak dusić w sobie ,bo powoli by ją to zabijało.
- Georgia .... - zaczęła nie pewnie - ja ...ja nie chce o tym rozmawiać - i z niesamowitą prędkością skończyła
- Proszę cię -
- Nie . Nie mam zamiaru o tym z tobą rozmawiać - powiedziała lekko drżącym głosem
- Sue ,ale ja wiem o in vitro ! - powiedziałam z desperacją
- Co ?! Ale jak .... grzebałaś mi w rzeczach ! - krzyknęła i widać było ,że jest poważnie wkurzona.
- Zrozum to dla twojego dobra - zaczęłam
- Dla mojego dobra grzebałaś mi w pokoju ! -
- Nie ,szukałam jedynie odpowiedzi na pytanie i ją znalazłam .Jesteśmy siostrami ,mamy tylko siebie musisz mi powiedzieć .Proszę cię zrób to nie dla mnie , lecz dla siebie - powiedziałam niczym psycholog
Moje słowa najwidoczniej podziałały. Suzanna usiadła na kanapie i oparła brodę o kolana.
- No dobra . Znasz mnie i wierz ,ze nie lubię bawić się w związki. Chciałam uniknąć tego a ,że powoli zaczęła narastać we mnie chęć do bycia matką to jednym ze sposobów było in vitro. Czytałam o tym oraz dużo usłyszałam pozytywnych opinii więc pomyślałam jeśli zadziała to czemu by nie ? Za pierwszym razem się nie udało . Za drugim razem się udało lecz jednak nie do końca ,bo wczoraj poroniłam. Lekarz nie potrafi stwierdzić dlaczego choć podał jedną teorię "stres" - starała się mówić a, po jej policzkach zaczęły spływać łzy .
Usiadłam obok Sue i objęłam ją ramieniem. Musiał być to dla niej dramat . Był już cień nadziei a jednak wszystko się spieprzyło.
Po kilku minutach szlochania nie co się uspokoiła.Otarła oczy i usiadła prosto.
- Suzi możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie ? - zapytałam nie pewnie
- Na pewno o ojca , pytaj śmiało - odpowiedziała przecierając jeszcze oczy.
- tak .Dlaczego nas opuścił i czemu nie chwiałaś mi powiedzieć o telefonach -
- Georgia nie mogę pozwolić by znów nam wszystko zniszczył tak jak za pierwszym razem.Były dwie przyczyn przez jakie nas ojciec opuścił : brak zaufania co do wierności mamy i wymyślanie jakiś idiotycznych historii potwierdzających nie wierność mamy , dryga to chęć do pogoni za marzeniami ,ale tylko swoimi. Nie potrafił cieszyć się tym co miał jak typowy obywatel USA. W dzień kiedy nas opuszczał powiedział " Idę spełnić marzenia a nie tkwić w miejscu " . Rodzina była dla niego kajdankami do "wielkiego świata" - powiedziała drżącym głosem.
Przytuliłam ją , musimy trzymać się razem , bo mamy tylko siebie .

____________________________________________________
Mam nadzieję ,że się spodobał . Troszkę ponury lecz sprawa z Suzanną się rozwiązała a w następnym będzie parę ciekawostek o Kevinie.
Dziękuję za wasze komy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Zmiany część 2"

Obudził mnie dźwięk budzika i to ,że moja siostra tłucze się w kuchni.Poczłapałam do łazienki na poranną toaletę. Ubrałam się(http://www.polyvore.com/cgi/set?id=75784600) , pościeliłam kanapę i bez śniadania ruszyłam do szkoły.Po drodze wskoczyłam do piekarni po rogala. Szłam ze słuchawkami słuchając Christiny Perri Jar of heart i zajadając się swoim cieplutkim rogalikiem z dżemem. Dotarłam do szkoły miałam złe przeczucie względem mojej rozmowy z Beth ,bo na pewno się bez tego nie objedzie.Podeszłam do mojej szafki i wyciągnęłam zeszyt do matmy. Nagle ktoś zatrzasnął mi drzwiczki przed samym nosem.
- My chyba nie skończyłyśmy naszej rozmowy - rzuciła wściekle
Zostanę jasnowidzem wiedziałam ,ze zaraz się tu znajdzie.
- Według mnie skończyłyśmy - powiedziałam przewracając oczami
- O na pewno nie
- To co chcesz mi jeszcze powiedzieć ?
Co ?! Ale ty jednak potrafisz być bezczelna! Jak możesz go oceniać
- To proste i założę się ,że on cię niedługo zostawi - w głowie wciąż krążyły mi słowa Kevina na mój temat to one dawały mi siły do rozmowy z Beth
- On taki nie jest jak nie potrafisz zaakceptować go to powiem ci jedno kończę z tobą przyjaźń . Nie nazywasz się moją przyjaciółka !
- Oh przepraszam cię ,że cię próbuje jedynie ostrzec przed nim !
- Co tu się dzieje słoneczko? - zapytał patrząc na mnie Joe
- Nic takiego po prostu ta idiotka nie może pojąć jaki jesteś wspaniały - odpowiedziała mu Beth całując w kark
- Proszę cię ja jedynie mówię ,że możesz jej spieprzysz jej życie - odparłam szybko
Joe zmierzył mnie wzrokiem ,ale nie wrogim . Był to bardziej wzrok podziwu ,sama nie wiem.
- Tak uważasz ? Ja sądzę ,że potrafię zadbać o moją dziewczynę - odparł całując ją.
Odwróciłam się i poszłam w przeciwną stronę nie mogłam na nich patrzeć. Nagle poczułam wibracje mojego telefonu . Dostałam wiadomość od Kevina.
Jak dobrze muszę oderwać myśli od tej rozmowy.
" Hej aniele masz ochotę na deser w kawiarni o godz. 15 :30 ? "
Szybko mu odpisałam " Zgodzę się tylko mój książę zabierz mnie spod szkoły na białym koniu "
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź na moją wiadomość "Konia nie mam ,ale czy rower by wystarczył mojej księżniczce ?
Uśmiechnęłam się na wyrazie "mojej" . Tak jest jestem w końcu "jego". Szybko mu odpisałam "Twoja księżniczka zgadza się ,to do zobaczenia " odpisałam i schowałam telefon do kieszeni jeansów.
Zaczęła się pierwsza lekcja siedziałam z Phiphi ,bo Beth przesiadła się do swojego "boyfrienda".
Patrzyłam na nich spod byka ,nie mogę w to uwierzyć ,że jest tak zaślepiona tym prostakiem.
Po matematyce ,chemii ,historii oraz socjologii doczekałam się przerwy obiadowej.Tym razem było inaczej Beth lizała się z Joe , jej byli adoranci patrzyli na to gniewnym wzrokiem ,a ja spokojnie mogłam stać w kolejce.Wzięłam sobie sałatkę z colą . Siedziałam sama i przyglądałam się tej smutnej sytuacji.Beth jakby wiedziała ,że ich obserwuję specjalnie kleiła się do Joe ,a on pomagał jej w drażnieniu mnie.Znów kilku godzinne w ławce i słuchanie nauczycieli. Koniec lekcji , mizdrzenia się tej dwójki a początek mojego popołudnia z Kevinem.
- Hej księżniczko - powiedział uśmiechając się
Usiadłam na bagażniku rowera i mocno trzymałam się Kevina.Czułam jego ciepło . Po piętnastu minutach jazdy wylądowaliśmy przy kawiarni " Sweet dreams". Usiedliśmy przy stoliku i od razu znienacka zjawiła się przy nas kelnerka .Podała menu i szybko zniknęła.
Zamówiliśmy sobie gofry z bitą śmietaną i owocami.
Potem Kevin zabrał mnie na przejażdżkę po mieście.
Choć nie za wygodnie siedziało się na bagażniku to i tak było cudnie.Zrobiliśmy sobie małą przerwę od jazdy i poszliśmy na krótki spacer po parku.Objął mnie ramieniem ,a po mnie przeszedł lekki dreszczyk.
- Kevin miałbyś ochotę pomóc mi w przemeblowaniu ?
- Spędzenie z tobą czasu ? Oczywiście ,że tak - powiedział posyłając mi swój piękny uśmiech
Oparłam głowę o jego ramię. Był moim lekarstwem na na Beth , Joego i śmierć mamy.
Wróciłam do domu po piątej odłożyłam torbę na miejsce i poszłam zjeść coś.Odgrzałam sobie risotto ,które jest specjalnością mojej siostry.A właśnie gdzie mogła podziać się moja siostra ? Przeważnie o tej porze powinna być w domu ,może została dużej w pracy. Nagle usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła w łazience. Szybko pobiegłam w tamtą stronę i zapukałam do drzwi .
- Sue jesteś tam ? Co się stało ?
- Idź proszę ! JUŻ ! - jej głos był drżący prawdopodobnie od płaczu
- Suezanna co się stało ? Proszę cię otwórz drzwi ! - powiedziałam z desperacją
- Mówiłam ci ! Zostaw mnie w spokoju ! Natychmiast ! - krzyczała za drzwi.
Odeszłam posłusznie lecz znów usłyszałam jak coś lub ktoś się przewraca.
- Co tam się dzieje ?! SUE ! - krzyknęłam szarpiąc za klamkę
- odejdź proszę już , zrób to proszę zostaw mnie - powiedziała drżącym głosem.
Tym razem poszłam spróbować przynajmniej zjeść nie co risotto.Ciężko mi to szło ,gdyż nie mogłam przestać myśleć o siostrze. Nad lekcjami siedziałam chyba do pierwszej ,a z łazienki nie dochodziły żadne dźwięki. Starałam się by zasnąć ,ale i to mi z trudem przyszło.W mojej głowie widniały obrazy Sue leżącej na podłodze ,płaczącej ,może krwawiącej oraz niezwykle cierpiącej.Zasnęłam choć nie była to łatwa noc prawdopodobnie dla nas obu.
Wtorek.Ubrałam się (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=75995694)i ruszyłam w stronę łazienki mając nadzieje ,że Sue już z niej wyszła.Naściełam klamkę drzwi i się otworzyły a przede mną ukazał się widok sterylnej łazienki.Nic nie wskazywało na wczorajsze wydarzenia. Jak zwykle poranna toaleta ,szybkie śniadanie i pędem do szkoły na kolejną dawkę drażniącej miłości Beth i Joego. Siedziałam w ławce ze słuchawkami na uszach słuchając Christiny Perri "Jar of Heart" i myśląc o mojej siostrze. Jak nic Beth starała się bym zauważyła każdy ich pocałunek ,przytulenie itp.Lekcje mijały niczym sekundy ,a ja nawet nie zauważyłam jak znalazłam się już w domu.Myślałam jedynie o tym co wczoraj się wydarzyło.
__________________________________________________
Mam nadzieje ,że wam się spodobał ten rozdział i jeśli są błędy to wybaczcie mi troszkę jestem rozkojarzona katarem i nauką.Następny rozdział powinien pokazać się niedługo ^^
  • awatar SaveMeBitch97: świetne opowiadanie i blog, zapraszam do mnie, dopiero zaczynam. ; )
  • awatar ♥Everything About You♥: jej, o co chodzi a tą jej siostrą? pisz, pisz, strasznie mi sie to podoba ;*;D
  • awatar xzwariowanaa123: O matuniu ekstra ... nie mam slow na ten rozdzial takk zajebosty ... juz myslalam ze sie zabije . Czekam na nastepny z niecierpliwoscia ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Zmiany"

Niedzielny poranek , po mieszkaniu roznosi się zapach świeżo zmielonej kawy. Otworzyłam oczy i ujrzałam przed sobą talerz z naleśnikami polanymi syropem klonowym oraz szklankę soku pomarańczowego.Moja siostra siedziała otulona kocem i oglądała jakąś telenowelę.
-Dzień dobry Georgia -powiedziała łagodnym głosem-
Sądzę ,ze po wczorajszym dniu powinnaś mieć mały odpoczynek - rzekła popijając waniliowe late.
Usiadłam i zabrałam się do degustacji . Pyszności ! Po skończonym śniadaniu poszłam wziąć relaksującą kąpiel.Odkręciłam kran , wlałam do wody olejek zapachu lawendy następnie zanurzyłam się we wrzątku.Po kąpieli ,umyłam zęby i wysuszyłam włosy oraz przebrałam się we wcześniej przygotowany zestaw(http://www.polyvore.com/cgi/set?id=75745216&;.locale=pl
). Poszłam sprawdzić na jakim etapie są prace remontowe.W pokoju były już pomalowane ściany i wyłożone jasne panele. Za kilka dni miały przyjść meble.Wtedy dopiero mogłabym zabrać się do całkowitej przeprowadzki.Nagle usłyszałam znajomy dźwięk mojego telefonu. Zajrzałam na ekran. Beth.
-Georgia !Nie uwierzysz zrobiłam to !
-Co ?!
- No wierz kochałam się z Joe !- piszczała niczym pięcioletnia dziewczynka.
- Cieszę się ,że się odważyłaś się na swój pierwszy raz ,ale powiedz mi dlaczego właśnie z nim ?
- O co ci chodzi ?! Nawet go nie znasz ! -odpowiedziała zmieniając ton głosu - Ja już przynajmniej mam to za sobą ,a ty to chyba do końca życia zostaniesz sama panno nikt mną się nie interesuje - rzuciła złośliwie.
- Już wole być sam niż z kimś takim jak on - odparłam lekko drżącym głosem.
-Akurat ,bo ci uwierzę widać ,że się ślinisz na jego widok. Starasz się jedynie ukryć - powiedziała kpiąco.
Rozłączyłam się szybko ,bo nie mogłam dalej słuchać tych bzdur. Tylko... jeśli zrobiła to z Joe to musi oznaczać ,że nie była w żadnym spa.
Włączyłam laptopa i zajrzałam Facebooka. Jak się domyślałam Bee starała się mnie namówić na wyjazd do spa tylko po to by znaleźć się na imprezie u niejakiego Joe Danielsa. I znów odezwała się mój telefon tym razem numer nie znany ,dziwne.
- Halo ?
- Hej tu Kevin czy to numer Georgi ?
- Tak to ja Kev !- odpowiedziałam radośnie
- Mam nadzieję ,ze wypoczęłaś i może chciałabyś się wybrać ze mną na festyn ,by podziwiać owoc wspólnej pracy - powiedział niczym brytyjski szlachcic
- Ależ ,będę zaszczycona spędzić z tobą czas - odparłam jak dama.
- To spotkajmy się przy kawiarni obok parku o 14:20.
- Zgoda ,to do zobaczenia- powiedziałam radosnym głosem
- Pa !
Spojrzałam na zegarek dochodziła godzina 13:45.Wzięłam torebkę i ruszyłam powoli w stronę miasta. Wsłuchiwałam się w śpiew Niny Nesbitt w piosence "Statues ". Gdy byłam na miejscu ,zobaczyłam Kevina. Siedział przy stoliku i pił koktajl.
- Można się dosiąść ? -zapytałam
- Oczywiście ,masz ochotę na koktajl ? Ja stawiam- zaproponował posyłając mi swój piękny uśmiech.
- Okay ,to poproszę koktajl "smak lata". Mam małe pytanko skąd masz mój numer ,tak właściwie ? - zapytałam
- Georgia mamy XXI wiek , na Facebooku go podałaś.
Jak mogłam o tym zapomnieć ,przecież na moim profilu widniej info o mnie. Automatycznie oblałam się rumieńcem. Do naszego stolika podeszła kelnerka i postawiła przed mną koktajl.
Po skończeniu napoi Kevin zapłacił rachunek i ruszyliśmy w stronę parku. Chwycił mnie za dłoń i pociągną w stronę dmuchanego zamku.
- Czy my nie jesteśmy już za duzi na takie coś? - zapytałam nieśmiało
- Na dobra zabawę ? Nigdy ! No zdejmuj buty i wskakuj my za atrakcje nie musimy płacić - powiedział śmiejąc się.
Szybko zdjęłam buty i rzuciłam je obok butów Keva.
Wskoczyliśmy do zamku i od razu doszło do wojny na plastikowe piłeczki. Oczywiście ,że wygrałam ,ale Kevinowi było trudno się z tym pogodzić ,wiec rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać.
- Kto zwyciężył ? No powiedz - mówił łaskocząc mnie.
- Ha ha ha no dobra mam dość ty wygrałeś ha ha ha ha proszę przestań Kevin !
- A widzisz jednak to zwycięstwo należy do mnie no chyba ,że masz ochotę jeszcze walczyć ?
- O nie nie proszę nie ! - krzyczałam ,bo Kevin zafundował mi dodatkową dawkę łaskotek.
W końcu przestał i pomógł mi wydostać się z zamku.
Założyliśmy buty i poszliśmy usiąść i chwilę odpocząć. znaleźliśmy miejsce niedaleko sceny na ,której występowała jakaś miejscowa kapela.
- Muszę przez ciebie odpocząć - powiedziałam lekko zdyszana
- Oh nie przesadzaj ,ale przyznaj dawno się tak nie bawiłaś -
- No dobra masz rację ,przeważnie to moja przyjaciółka jest tą rozrywkową dziewczyną. Ja trzymam się na uboczu - powiedziałam nie co spokojniej
Kevin zmarszczył brwi - Nie rozumiem chowasz się za tak zwaną popularnością przyjaciółki . Georgia jesteś wspaniałą dziewczyną i nie chowaj się za kim ,bo założę się ,że możesz stać się kimś lepszym od niej - rzekł ujmując mnie za brodę i delikatnie całując.
Przybliżyłam się do niego i odwzajemniłam pocałunek. Wspaniałe uczucie !
- Masz ochotę zatańczyć ? -zapytał uśmiechając się
Kiwnęłam głową , podałam mu rękę i ruszyliśmy przed scenę.Kapela zaczęła grać wolniejszy utwór.
Kevin objął mnie i zaczęliśmy tańczyć. Dołączyło do nas jeszcze kila innych par. Kevin wspaniale prowadził a ja poruszałam się z gracją wraz z nim. Tańczyliśmy przez trzy piosenki ,aż w końcu siedliśmy na ławce padnięci.
- Świetnie tańczysz - powiedziałam opierając się o ramię Kevina.
- Ty też .Masz ochotę na coś do zjedzenia ?
- Tak i może coś do picia - odpowiedziałam
Wstaliśmy i ruszyliśmy do stoiska ,gdzie sprzedawali ciasta i lemoniadę.
Wzięliśmy dwa kawałki ciasta czekoladowego i picie. Szybo się z tym wszystkim uparliśmy i Kevin zaciągnął mnie na diabelski młyn. Fajnie było oglądać panoramę Stafford o zachodzie słońca.
Wiało trochę ,ale Kevin objął mnie ramieniem i od razu zrobiło mi się cieplej.
Okrążenie trwało jakieś pół godziny ,choć dla mnie to było za krótko. Poszliśmy przejść się z Kevinem alejką i podziwiać nasze dzieło. Powiem szczerze wyglądało to wspaniale. Nagle Kevin przyciągnął mnie do siebie i mocno objął.
- Kocham cię Georgia - szepnął i namiętnie mnie pocałował.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam na jego słowa
- Będziesz ze mną ?- zapytał
- Tak - powiedziałam całując go.
Kevin odprowadził mnie do domu i posłał całusa.
Szybko weszłam do mieszkania.
- Co to za chłopiec ? - zapytała zaciekawiona Sue
- Kevin ,a co ?
- Ładny ,chodzicie ze sobą ?
- No tak .
- Pamiętasz o zabezpieczeniach ?
- SUE !
- No co jesteś w takim wieku ,że powinnaś uważać na chłopców.
- On raczej taki nie jest , a po za tym jak ci minął dzień.
- Cudnie , byłam z koleżanką z pracy na festynie i jak się nie mylę to wasze dzieło ten baldachim ze światełek
- To takie nasze "dziecko"
- Świetnie wam wyszło
- Ja się zbieram ,jestem wykończona .
Wzięłam szybki prysznic i poszłam spac. Dzisiejszej nocy śniłam tylko jedynie o moim księciu.
___________________________________________________________________
Jestem dumna z tego rozdziału powiem szczerze i mam nadzieję ,że wam tez się spodobał.Czekam na wasze oceny ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
No dziewczyny mam nadzieję ,że już ktoś wam złożył życzenia ! Ale tak czy siak wszystkiego najlepszego co może się w życiu przydarzyć !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Godzina 09:30 ,piękny wiosenny a za razem sobotni poranek. Siedziałam na kanapie zajadając się musli. Z góry dobiegały przygotowania do remontu.
Oglądałam jakąś brazylijską telenowelę. Sue była od dawna w pracy.Po przeglądnięciu jeszcze paru kanałów postanowiłam stanowczo ,ze muszę stąd wyjść i to jak najdalej od telewizora. To zadziwiające co reklamy i opery mydlane potrafią zdziałać. Wzięłam torbę i poszłam na plac ,gdzie miały trwać przygotowania do festynu. Szlam powoli słuchając pięknego głosu Celine Dion. W końcu dotarłam do parku usiadłam na ławce przy scenie. Nie byłam jedyną osobą ,która postanowiła wcześniej przyjść w to miejsce .Była grupka dziewcząt z młodszej klasy i kilku chłopaków , może w moim wieku. Przyglądałam się nie co dziewczyną i ich zachowaniu. Co chwile szeptały coś wskazując na jednego z tzw. ciach chichocząc przy tym niesamowicie. Powoli jednak zaczęło się zbierać co raz więcej ludzi. Gdy wszyscy się zebrali na scenę wszedł z mikrofonem pan Wilson zajmujący się festynem.
- Witam was wszystkich ! Młodzież i dorosłych !
Mam nadziej ,że macie dużo energii ,bo pracy jest co nie miara. Listy przydziałów znajdziecie za sceną. Pierwsza przerwa jest o godzinie 150 do 15:45 ,zaś następna o godz. 18:45 do 19:25. Mam nadzieje ,ze będzie to dla was naprawdę nie zła zabawa ! - powiedział z entuzjazmem organizator.
Wszyscy się pędem pobiegli by sprawdzić listę ,a ja zostałam by przeczekać tą chaos. Po pięciu minutach większość osób poszło na już swoje stanowiska. Podeszłam do listy mając nadzieję ,że dostane w miarę fajną robotę. Przyglądam się dłuższy czas liście lecz nie mogę znaleźć swojego nazwiska . Nagle znajduję siebie " Georgia Hamptons : dekoracje wraz z Kevinem South ". No dobra nie jest tak źle choć wolałabym pracować sama. Znalazłam stanowisko z mnóstwem dekoracji.
Podeszłam niepewnie do chłopaka o niesfornej czuprynce.

- Hej ty jesteś Kevin ? - zapytałam nieśmiało
- O ile mi wiadomo tak mam na imię. A więc ty musisz Georgia . Miło mi cię poznać - powiedział ujawniając szereg białych zębów w cudownym uśmiechu.
- To czym dokładnie się zajmujemy ? -zapytałam już nieco pewniej
- Na nasze nieszczęście na razie światełkami- powiedział zrezygnowanym głosem .
Lampek było co nie miara a najgorsze ,że prawie wszystkie były poplątane. No nic jakoś chyba damy radę.
- Mam nadzieję ,że masz jakieś pomysły co do tych lampek ,bo ja jedynie nadaję się do zakładania ich - odparł wyciągając mnie z rozmyślania o świecidełkach.
- Chyba nawet mam ,przy alejce tamtych drzew możemy zrobić a'la baldachim ze światełek.Mamy w tym zbiorze kilka naprawdę długich łańcuchów którymi można by zrobić girlandę miedzy latriami - opowiedziałam my moje pomysły.ri.pinger.pl/pgr322/c57a69de001ac9e4513a7439/swiatelka.png.jpeg
Zaczęliśmy najpierw prace przy rozplątywaniu. Było dużo śmiechu ,upadków , poplątań itp.Były przypadki gdzie Kevin był cały w światełkach (a przy zapalonych wyglądał niczym żarówka ,ale taka cudnie przystojna )Kilka może razy wylądowaliśmy rzem opleceni żarówkami ,ale udało nam się je rozplatać.
- Poczekaj , ostrożnie ... zaczep tam i przeciągnij w tamta stronę ...- nakierowywałam go ,a on robiły wszystko z uśmiechem na twarzy.
Doczekaliśmy się w końcu przerwy. Siedziałam na ławce z Kevinem i zajadaliśmy się kanapkami.
- No to może opowiesz mi coś o sobie - powiedział z zaciekawieniem patrząc na mnie ciepłym wzrokiem.
- Co bym ci mogła opowiedzieć . Kocham fotografię i książki. Jestem raczej spokojną osobą. -opowiedziałam
- Nie sądzę , wielu rzeczy nie powiedziałaś mi ,ale nie będę na ciskał - odrzekł wpatrując się we mnie tymi swoimi zielonymi oczami.
- No dobra , to teraz twoja kolej - powiedziałam szturchając go delikatnie łokciem.
- Jestem tym z grzecznych chłopców choć rodzina wolałaby bym jeszcze rzucił grę na gitarze. Kocham tworzyć muzykę.... -nagle przerwał i spojrzał na zegarek -Oho koniec przerwy ,musimy się zbierać , dokończymy naszą rozmowę może na następnej przerwie- odparł ,chwycił mnie za rękę i szybko razem ruszyliśmy w stronę kolejnych lampek. Kolejne świecidełka ,rozplątywanie oraz układanie. Parę razy trzeba było wymienić żaróweczki lub zaczynać od początku ,bo gdzieś indziej lampki pospadały. Trochę nerwów było z mojej strony i Kevina ale jednak nam się udało i wytrzymaliśmy do drugiej przerwy.
-No dobra chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tobie - powiedziałam uśmiechając się.
- Mam brata lecz się do niego wolę nie przyznawać powiedzmy ,że jedynie co nas łączy to ojciec.Nic więcej ciekawego ci nie powiem ,bo wolę ...-przerwałam mu - ty uszanowałeś moje tajemnicę to ja się ci odwdzięczę uszanuje twoje - chłopak kiwnął głową zgadzając się i posyłając mi zarazem piękny uśmiech. Na koniec dnia włączyliśmy lampki by wszyscy zobaczyli dzieło naszej pracy. Przy bladym blasku latarni światełka cudownie migotały ,a baldachim wyglądał bajecznie. Byłam dumna z mojej ... z naszej pracy. Wróciłam padnięta do domu nic nie zrobiłam ,jedynie położyłam się na kanapie i zasnęłam.

__________________________________________________

No rozdzialik troszkę mi się udał jak już zapowiadałam mojej kochanej przyjaciółce doszła nowa postać. Mam wielką nadzieje ,że spodoba się wam Kevin i jego rola w tym opowiadaniu. Liczę na wasze opinie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Godzina 150 , jak na złość pogoda jest przepiękna. Siedziałam z Suzanną w kapliczce.Wraz z nami były znajome mamy z pracy i studiów oraz o dziwo przyszły także dwie siostry mamy. Trumna była otwarta lecz nie miałam odwagi by do niej zajrzeć. Cała ceremonia trwała chyba wieczność ,nawet nie potrafiłam się skupić na tym co mówił.
Gdy wszystko już się zakończyło stałyśmy obie przy jej grobie.Nagle kolo nas stanął wysoki w ciemnych okularach mężczyzna.Położył białą różę na pomniku. Zauważyłam ,że Sue bardzo przygląda się jemu.
- Przepraszam czy ... czy mógłby pan ściągnąć okulary - zapytała nieśmiało
Mężczyzna posłusznie zdjął okulary. Nie mogłam uwierzyć był tak podobny do Suzanny.
-Jak śmiesz tu przychodzić po tym jak nas zostawiłeś !- krzyknęła Sue
- Córcia ja cię rozumiem ,że nie chcesz mnie widzieć ,ale musiałem ją pożegnać - próbował się wytłumaczyć mój tata !
- Co ty jesteś naszym ojcem ?! - wtrąciłam się
- Tak Georgia . To nasz tata . Już raz się pożegnałeś z nami i mamą. Czego więc chcesz jeszcze ? - mówiła gniewnym głosem.
na twarzy naszego ojca malował się na twarzy cień zakłopotania.
- Dziewczyny przepraszam was za to ,chcę wam wynagrodzić te wszystkie lata i pomóc w tych trudnych chwilach - mówił drżącym głosem.
- Jakoś przez te 14 lat dawałyśmy sobie radę bez ciebie i damy sobie teraz - odparła groźnie
Ojciec patrzył na nas smutnym wzrokiem.
- Ale czy mógłbym jakoś pomóc ? - zapytał z nadzieją.
- Nie ! Dawałyśmy sobie radę wcześniej to i teraz sobie poradzimy ! - krzyknęła
Tata stał i wpatrywał się błagalnym wzrokiem na nas.
Poszłyśmy do auta zostawiając go samego.
- Sue mam małe pytanie ? - powiedziałam nieśmiało zapinając pasy.
- No ,pytaj - odrzekła stanowczo
- Jak myślisz co go podkosiło by się tu zjawić i skąd wiedział ? - zapytałam ją
- Sama nie wiem , ale założę się ,że to ciocia Louisa powiedział mu o pogrzebie - odpowiedziała już nie co spokojnie.
Przypuszczenia Suzanny mogły być prawdziwe ,gdyż ciocia Louisa uwielbiała związek mamy i taty.
Nie pojechałyśmy do mieszkania Sue lecz do naszego starego domu. Wzięłyśmy albumy ,
zdjęcia , pamiątki z ważnych chwil oraz moje pierdoły. Ledwo się udało nam się pomieścić w aucie z tymi wszystkim pakunkami. Wszystkie pudełka wylądowały w salonie.Suzanna rozmawiała z gościem od remontu przez telefon , a ja sięgnęłam po jeden z albumów. Na jednym ze zdjęć byłam z Sue w basenie ,na następnym my trzy na plaży zaś na kolejnym Suzanna przebrana za wampira. Znów powróciły wspomnienia . Zaczęłam się nie co rozklejać ,ale otarłam łzy i poszłam zobaczyć jeszcze raz swój pokój. Było dużo roboty . Miejmy nadzieję ,że robotnicy szybko się z tym uwiną.
Po zjedzonej kolacji wróciłam do swojej lektury i znów usnęłam. Obudził mnie budzik o 7 :20 . poranna toaleta , ubrania (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=74574993&;.locale=pl)i śniadanie oraz pędem do szkoły. Piątek , tylko siedem lekcji i witaj weekendzie ! Beth nadawała wciąż o tym swoim wyjeździe. Mnie ignorowała cały czas była z Elli i Sophie. Lekcje mijały prawi nie zauważalnie tak jak przerwy. Jutro miałam pójść na przygotowania do festynu ,a dziś przejść się jeszcze po sklepach za dodatkami do pokoju.
Po może dwóch lub trzech godzinach ustaliłam już listę dodatków.Poszłam jeszcze zajrzeć do ulubionej księgarni za nową książką. Większość dziewczyn miało swoje ulubione takie jak : butiki ,drogerie ,kawiarnie a ja miałam księgarnie. Jestem zakochana w książkach . Lecz niestety nic w niej niestety nie znalazłam. Gdy wychodziłam spojrzałam jeszcze raz na wystawione książki i nagle zderzyłam się z kimś .Upadlam tyłkiem na chodnik.
- Przepraszam bardzo ,zagapiłam się - powiedziałam wstając i otrzepując się.
- Uważaj jak idziesz ślamazaro , może patrz jak chodzisz - wrzeszczał nie kto inny jak Joe.
- Oh przecież przeprosiłam ,chociaż nie było warto - odparłam stanowczo
Poszłam jak najszybciej i byle jak najdalej od Joego.Szybko znalazłam się w domu .Czemu ja cały czas trafiam na niego. Mam jakiegoś kurde pecha ,że cały czas go spotykam.
__________________________________________________

Krótki no ,ale doszła mała nowinka co do dziewcząt .Obiecuję ,że w następnym będzie się o wiele więcej działo
  • awatar CrazyNika: No, co z tym Joe?! Boże, co z nim będzie? ;) Wielbię to opowiadanie ♥ Ich tata, tak nagle. Pfff... ;) Czekam! :) :*
  • awatar xzwariowanaa123: Trolololo <3 Super , super , super, super , super , WPIS! PODNIECIŁAM SIĘ AŻ <3 Czekam na naxta <3
  • awatar ♥Everything About You♥: ooooojej! jaki fajny...sama nie wiem co napisać no... czekam na nexta, pisz!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Po szkole byłam w domu u Beth. Leżałam na jej łóżku i zajadałam się żelkami.Pokój jak zwykle w wielkim nieładzie. Bee wyjęła swoje pudełko z biżuterią. Kochała świecidełka i miała ich tysiące. Wyciągnęła nie duże kryształowe kolczyki w kształcie serc.
- Weź je ,tobie bardziej będą pasować - powiedziała podając mi je.
- Dziękuję są śliczne - odparłam chowając kolczyki.
- Słuchaj co zamierzasz robić w ten weekend ? Bo jadę z Sophią i Ellen do spa .Chciałabyś się z nami wybrać ?
- Nie . Jestem pod skrzydłami siostry i jeszcze zapisałam się na przygotowania do festynu wiosennego - powiedziałam całkiem poważnie.
Lecz tak na prawdę nie chciałam z nią jechać Sophia i Elli nie cierpiały mnie ,byłam dla nich jedynie kujonem.
- Oh proszę cię , ty chyba nie masz życia . Co ci szkodzi jeden nie długi wyjazd - nalegała Bee
Jednak doskonale wiedziała ,że nie zmienię zdania.
- No dobra ... to może zmienimy temat. Wciąż nie mogę rozgryźć taktyki Joe. Muszę przykuć jakość jego uwagę , chyba nawet założę tą krótka sukienkę - nadawała monotonnie.
- Beth on nie jest dla ciebie . Joe to typ umięśnionego tępaka założę się ,że nawet nie wie ile jest 2 * 2 - powiedziałam to co o nim myślałam.
Nie rozumiem dlaczego wszystkie włącznie z moją przyjaciółką tak do niego się lepią.
- Nie przesadzaj jest słodki tylko tego nie zauważasz. Jak myślisz co by bardziej pasowało ta krótka sukienka czy czarna spódnica z jakimś pasującym topem.- nadawała Bee
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła godzina 16 :30.
Musiałam się już zbierać a po zza tym nie mogłam już słuchać o Joeym .Pożegnałam się z Beth i poszłam w stronę miasta. Założyłam słuchawki i puściłam muzykę. Odgrodziłam się mentalnie od świata słuchając Florence + The Machine "Spectrum". Szedłam powoli pozwalając by promienie słoneczne otulały moją twarz. Dotarłam do apartamentu siostry.Zadzwoniłam do drzwi.Otworzyła mi Sue o dziwo nie rozmawiająca przez telefon , wyglądała okropnie. Miała czerwone oczy od płaczu i policzki zapadnięte.
-Suzanna co się stało ?- zapytałam
Sue nic nie powiedziała . Weszłam do środka położyłam plecak na podłodze i usiadłam na przeciwko niej w salonie.
- Georgia słuchaj ... mama dowiedziała się ,że ma raka wątroby. Nie chciała cię martwić i dziś doszło do operacji. Siostrzyczko .... op- operacja się nie- niestety nie .. nie udała- jej głos nie brzmiał jak kiedyś ,było w nim słychać ból po jej policzkach spływały wielkimi strugami łzy.
Poczułam ukucie w sercu. Jak to mama nie żyje ! To musi być jakiś okropny koszmar. To nie może być prawda . Nie potrafiłam pohamować łez.
- Ale czemu mi nie powiedziałaś o chorobie ?- zapytałam gniewnie.
Wiedziałam ,ze moja mama ma problemy ze zdrowiem. Tylko nie dowiedziałam się dokładnie jakie ,gdy pytałam mamy co jej jest albo jak się czuje zawsze odpowiadała " To nic takiego , potrzebuję jedynie odpocząć".
- Mama nie chciała cię martwić przez ten cały czas - powiedziała starając się mnie przytulić.
Odepchnęłam ją i pobiegłam w stronę wyjścia. Wzięłam plecak i ruszyłam w stronę domu.
Odtworzyłam drzwi i weszłam do pustego domu.
To tu przeżyłam jedne z lepszych chwil i gorszych z mamą i Sue. Wzięłam zdjęcie naszej rodziny i przytuliłam do piersi.Poszłam do sypialni mamy. Ten pokój już nie będzie taki sam jak kiedyś ,będzie jej tu brakować. Usiadłam na podłodze opierając się o ścianę. Po pliczkach znów zaczęły cieknąc mi łzy.W mojej głowie był mętlik nie potrafiłam pojąć tego ,że już jej nie ujrzę. Do pokoju weszła Suzanna. Usiadła koło mnie i objęła ramieniem.
- Wiem ,że cierpisz ,lecz tak samo jest ze mną słońce. Musimy teraz się wspierać.Jeśli chcesz przeprowadzimy się tutaj - zaproponowała delikatnie.
- Nie. Ty musisz żyć w mieście , tam pracujesz i w ogóle - zaprzeczyłam pociągając nosem.
- Mam pomysł nad moim mieszkaniem jest wolny pokój ,który powiedzmy nie wykorzystałam przebudujemy go nie co dla ciebie. Spakujemy wszystko i się przeniesiesz do mnie . Dobrze ?- zapytała.
Kiwnęłam głową zgadzając się. Zamknęłyśmy domu i pojechałyśmy do mieszania Sue.Suzanna pokazała mi pokój nie rozumiałam jej dlaczego tak po prostu zostawiła to pomieszczenie. Pokoik był cudny duże na całą ścianę okno ukazywało panoramę Stafford .Był przestrzenny , trzeba było jedynie go nieco wyremontować. Zjadłyśmy kolacje , potem wzięłam prysznic i położyłam się spać.Stałam w ciemności nagle nie wiadomo skąd znalazłam się w kaplicy przy trumnie mamy. Była blada choć wyglądała jakby spała. Dotknęłam jej dłoni , przeją mnie nagle okropny chłód. Pomieszczenie zaczęło nagle wirować słyszałam głosy " Nie opiekowała się nią " , "Nie zasłużyłaś na tak dobrą mamę i siostrę". ziemia zaczęła się pod mną zapadać , czułam jak lecę w dół. Obudziłam się , byłam cała spocona .Zerknęłam na zegarek była godzina 3:25. Starałam się zasnąć ,ale nie potrafiłam. Poszłam do kuchni wyciągnęłam szklankę i nalałam sobie mleka.Piłam małymi łyczkami. Opłukałam szklankę i odłożyłam na suszarkę. Położyłam się i tym razem zasnęłam.Obudziłam się o godzinie 7 :15.
Poszłam wziąć prysznic i ubrać się. Zjadłam śniadanie , pościeliłam kanapę.
- Gorgia po lekcjach poszłybyśmy zajrzeć za farbami lub tapetą do pokoju.Dobrze ? - Powiedziałam nalewając sobie filiżankę kawy.
Wyglądała okropnie widać dla niej noc też nie była łatwa.Pożegnałam się z siostrą i ruszyłam do szkoły. Słuchałam przez słuchawki Lany del Rey "Born to Die " i myślałam jak to teraz będzie. Ojciec odszedł od mamy ,gdy miałam 2 latka , nic dokładnie o nim nie wiem . Ale żyć bez niej . Bez tej ,która zawsze była przy mnie.Będzie ciężko i wraz z Sue musimy się wspierać. Zabrzmiał dzwonek na lekcje siedziałam w ławce i mazałam bezmyślnie w zeszycie. Nie potrafiłam się skupić. Kolejne lekcje ciągnęły się bez końca.No i znów przerwa obiadowa ,wielka kolejka i Beth otoczona chłopakami. Stałam w kolejce. I znów powtórka z rozrywki. Przed mną wepchną się Joe Daniels.
- Joe przepraszam cię ,ale ty tu nie stałeś.- powiedziałam lekko gniewnym głosem.
- No i co z tego . Przeszkadza ci coś ? - powiedział ,znów żując nachalnie swoją gumę.
Czułam jak wzrasta we mnie gniew .Miałam dość jego osoby w opowieściach i na żywo.
- Posłuchaj ty tu nie stałeś tylko po chamsku się tu wepchnąłeś - powiedziałam chwytając go za ramię.
- Wyluzuj się . Co ci szkodzi .Masz okres ,że jesteś taka nerwowa czy co ?! - odparł ,żując jeszcze bardziej tą swoją gumę.
Obrócił się i śmiał szyderczo ze swoimi durnymi kolegami.Miałam tego serdecznie dosyć.Zrezygnowałam z obiadu i przysiadłam się do Beth.W końcu dobiegł koniec przerwy a przed mną były jeszcze trzy lekcje.Godzina 15:30 oficjalny koniec. Jak dobrze ,że już nie muszę słuchać Bee i jej gadania o wyjeździe do spa. Pojechałam z Sue do sklepów by kupić odpowiednie rzeczy do pokoju zdecydowałam się na kolory błękit nieba i o kilka tonów ciemniejszy odcień niebieski królewski .Zakupiłyśmy też nieduży kryształowy żyrandol.Wróciłyśmy do domu i sięgnęłyśmy po laptopa by przejrzeć jeszcze ofert w sklepach meblowych.Po paru godzinach szukania wybrałam kila zgrabnych i jasnych mebelków i beżową , skażaną , rozkładana kanapkę. Zjadłyśmy razem kolacji i zabrałam się do lekcji .
- Georgia jutro nie pójdziesz do szkoły .Pójdziemy pożegnać mamę . -powiedziała.
Kiwnęłam głową zgadzając się . Nie było to łatwe dla nas obu , mama była jedyną rodziną jaką miałyśmy. Ciotki miały nas w nosie , dziadkowie dawno już po umierali ,a ojciec ? Z nim raczej się nie spotkamy.
__________________________________________________
Mam nadzieję ,że się spodobał , chociaż trochę mi zakończenie nie wyszło ,ale liczy się to czy wam przypadło do gustu











Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Godzina ósma czas spędzić kolejny dzień w szkole .
Poszłam do toalety by jak co dzień przygotować się do siedmiu godzin spędzonych w szkole.Ubrałam się szybko w przygotowany już wczoraj zestaw(http://www.polyvore.com/cgi/set?id=74047356&;.locale=pl)i ruszyłam w stronę szkoły.Letni wiosenny wiatr delikatnie owiewał moja twarz .Kocham wiosnę nie jest jeszcze nie za ciepło i nie za zimno.W Stafford wiosna była cudowna aż chciało się skakać z radości po okrutnych mrozach zimy.Skierowałam się w stronę domu Beth.Jak zwykle uśmiechnięta i rozradowana Bee rzuciła się w moją stronę.
- Hej smętna duszyczko czemu się nie uśmiechniesz ? - powiedziała jak zwykle próbując pocieszyć mnie przed lekcjami.
- Mam jakieś ku temu powody ?- smętnie jej odparłam.
- No wierz w szkole nie wiadomo co cie może zaskoczyć. Możliwe ,że poznasz kogoś ,kto zmieni twoje życie -lekko szturchając mnie łokciem powiedziała.
-Bee chłopcy wolą ciebie .Rozrywkową dziewczynę a nie mnie dziewczynę ,która ledwo w grupie się potrafi odezwać - to co powiedziałam było prawdą. Beth już od samej podstawówki działała jak magnes na chłopaków. Trochę jej tego zazdrościłam. Drogę do szkoły spędziłyśmy na rozmowach o nadchodzącym weekendzie.W końcu znalazłyśmy się przed budynkiem ,gdzie jak to mówi moja mama " Kształtuje się młodych i zdolnych ludzi na rozsądnych obywateli tego kraju". Podeszłam do szafki i wyciągnęłam książki do chemii.Lekcja pierwsza po niej druga i trzecia aż nareszcie przerwa obiadowa. Setki uczniów biegiem i z wrzaskiem wleciało do stołówki. Stałam z tacką w ogromnej kolejce.Bee była otoczona wielbicielami i z trudnością dotarła do kolejki .Choć to było i tak bez sensu ,bo chłopaki oddawali jej część swojego deseru w postaci budyniu ,ciastek lub pączków.Nagle ktoś po chamsku wepchnął się przed mnie.
-Hej dzidzia suń się ,bo zajmujesz miejsce - powiedział chłopak żując nachalnie gumę.
- Przepraszam cię ,ale ...- zaczęłam cicho lecz on mi przerwał.
- Co coś ci nie pasuje ? Mała ja jestem tu królem i lepiej mi się nie sprzeciwiaj- odparł
Poczułam jak zaczynam się robić czerwona na twarzy. W końcu udało mi się wziąć obiad i pójść w stronę oblężonej Beth.
- Jak smakuje ci obiad ? - powiedziałam do Bee
- Jest bardzo smaczny ,prawda chłopcy ? - odpowiadała lekko zażenowana.
Chłopaki jednocześnie niczym jak w transie kiwnęli głowami ,że bardzo im smakuje. To zaczęło robić się naprawdę dziwne . Nagle w stołówce rozbrzmiał dźwięk dzwonka kończącego przerwę. I kolejne trzy - cztery lekcje minęły prawie nie zauważalnie.Wracając do domu dogoniła mnie Bee ,której w końcu udało się uciec od adoratorów.
-Georgia , o czym rozmawiałaś z Joe ? - zapytała zaciekawiona.
- Nie rozmawiałam z żadnym Joe o ci chodzi ? -od razu zaprzeczyłam. Joe ? Czy ja jakiegoś znam raczej nie.
- Nie kłam mi tu przecież widziałam jak go puszczałaś przed siebie - powiedziała patrząc mi w oczy.
-Po pierwsze nie wiedziałam ,że on ma na imię Joe , po drugie on po chamsku się wepchną. - tym razem już mi uwierzyła lecz na jej twarzy widać było zaskoczenie.
- Jak mogłaś nie wiedzieć kto to Joe ! Przecież to najprzystojniejszy facet w szkole !- Głos Bee troszkę dziwnie zaczął brzmieć , tak jakby Joe jej by się podobał.
- No chyba mi nie powiesz ,że go lubisz ,ale w innym znaczeniu . Beth przeciąż masz tyle chłopaków wokół siebie dlaczego on ? - powiedziałam to co myślałam.
Bee miała w czym wybierać choć większość z nich była nie co nienormalna.No cóż ona jednak woli ignorującego wszystko dupka. Nagle mój z mojego telefonu zaczęły dobiegać dźwięki i wibracje . Dostałam wiadomość od siostry " Georgia spakuj się będziesz dziś nocować u mnie .Mama musiała wyjechać na badania".
-Super - szepnęłam złym głosem.
- Co tam mamroczesz ?- zapytała Beth
- Będę dziś spać u siostry , a może i nawet dłużej- powiedziałam kopiąc kamień.
- To źle ?- zapytała nic nie rozumiejąc Bee.
- I to bardzo moja siostra musi mieć wszystko w idealnym porządku. No a ja jestem dla niej jedynie ciężarem ,który musi znosić - wyrzuciłam to wszystko z siebie.
- Oh ! G.daj spokój na pewno nie jest aż tak źle - starał się mnie pocieszy lecz to i tak nic nie dawało. Poszła do domu wzięłam duża torbę spakowałam ciuchy , kosmetyczkę i książki. Zamknęłam drzwi i ruszyłam w stronę miasta.O godzinie 16 :30 byłam już u siostry. Jak zwykle od razu zarzuciła mi swoje zasady. Odrobiłam lekcje , zjadłam kolacje i wzięłam ciepły prysznic.Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać nową książkę.Po pewnym czasie poczułam jak oczy mi się powoli zamykają ,aż w końcu zasnęłam.
Obudziły mnie dźwięki dochodzące z kuchni. Przetarłam oczy rozejrzałam się po pokoju. Jak zwykle wszystko na swoim miejscu i ani jednego śladu jakiegokolwiek nieporządku. Wzięłam ubrania z kosmetyczką i ruszyłam w stronę łazienki.Założyłam ubrania (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=74097924), włosy zaczesałam w luźnego koka i poszłam do kuchni ,skąd dochodziły wspaniałe zapachy.
Wzięłam tosty przygotowane przez siostrę. Sue rozmawiała z kimś przez telefon. Szybko zjadłam śniadanie i ruszyłam do wyjścia.
- Georgia nie zapomniałaś o czymś ? - Suzanna zatrzymała mnie w korytarzu.
- Nie ,raczej nie - spokojnie jej odparłam
- A ten bałagan w salonie? Marsz mi pościelić ta kanapę i włóż talerz do zmywarki z łaski swojej - powiedziała swoim typowym stanowczym głosem.
Poszłam szybko odłożyłam talerz i pościeliłam kanapę.Gdy skończyłam Sue odwiozła mnie do szkoły. I znów kolejny szary dzień.
__________________________________________________
No taki o początek. Na razie nic tak zbytnio ciekawego ,ale obiecuje ,że później się rozkręci. Mam nadzieję ,że się spodobało.^^


 

 
Georgia Hamptons
Kochająca książki i fotografie ,nieśmiała osóbka. Lekko zdezorientowana w nowym otoczeniu jakim jest liceum.Stojąca w wiecznym cieniu swojej starszej siostry odnajduje się dopiero u boku najlepszej przyjaciółki.

Suzanna Hamtons
Starsza siostra Georgi. Odniosła wiele sukcesów w biznesie i nie tylko. Jest pracowita i nie zamierza tracić czasu na głupoty jakimi jest miłość.Uwielbia ,gdy się dobrze o niej mówi i nienawidzi lenistwa ,które często okazuje jej siostra.

Beth Philson
Dziewczyna kochająca bycie w centrum uwagi.Często nie rozumie swojej przyjaciółki i stara się sprawić by była bardziej rozrywkowa.Choć wiele chłopaków się do niej klei to ona sobie upatrzyła akurat tego ,który nie zwraca na nią uwagi ,Joe Danielsa.
 

 
Choć to nie jest mój pierwszy blog ,który prowadzę ,to jest on pierwszy z opowiadaniami.Może i nie jestem tak dobra jak sam J.K. Rowling ,ale mam nadzieje ,że moje opowiadania wpadną wam do serduszka i może tam na chwilę zostaną.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›